niedziela, 31 marca 2013

Zayn: Rozdział XII

Chłopak nie wyglądał na zdziwionego. Wręcz przeciwnie, zachowywał się tak, jakby dobrze znał twoją sytuację. Być może Zayn do niego zadzwonił i wszystko mu opowiedział. Odruchowo wolną dłonią zakryłaś usta, a drugą dotknęłaś żołądka pozwalając, aby butelka z winem upadła i rozbiła się o ziemię. Przymknęłaś oczy i czekałaś, aż mdłości wreszcie ci przejdą. Niall zaniepokojony widząc twoje odruchy złapał cię delikatnie za ramię i wprowadził do domu. 
- Dobra, a teraz spokojnie. Hej, [T.I], otwórz oczy – poklepał cię delikatnie po policzku, żebyś się ocknęła. Zaprowadził i usadził cię na krześle, które stało w kuchni. Nie było zbyt wygodne ale cóż, zawsze mogło być gorzej. Odchyliłaś głowę do tyłu i wzięłaś kilka głębokich wdechów, aby się uspokoić. Cholera. To nic nie pomagało. Nadal czułaś mocny uścisk w żołądku, a na dodatek pękała ci głowa. Otworzyłaś oczy, lecz zaraz je zamknęłaś. Jasność emanująca od wiszących i stojących lamp biła po oczach. Westchnęłaś głęboko i ponowiłaś próbę. Tym razem poszło ci zdecydowanie lepiej. Pół przytomnym wzrokiem rozglądałaś się po pokoju w poszukiwaniu Nialla. Dopiero teraz zorientowałaś się, że ktoś siedzi na kanapie i z uwagą cię obserwuje. Zmrużyłaś oczy by wyostrzyć wzrok, a dopiero po minucie rozpoznałaś ową osobę. Była to Perrie – dziewczyna Horana. Z rumieńcami na twarzy wstałaś z krzesła i udałaś się w stronę dziewczyny. Oczywiście w połowie drogi upadłaś i nie podnosząc się, przeczołgałaś kawałek. Wstając pełna nienawiści, spojrzałaś jej w oczy. Blondynka nie wiedząc o co chodzi poruszyła się niespokojnie. Wyglądała, jakby miała uciec z tego domu z krzykiem na ustach. I bardzo dobrze. Niech spieprza tam skąd przybyła, pomyślałaś. Cały czas chwiejąc cię na nogach stałaś przed nią, starając się zachować pion. 
- Co ty tu do cholery robisz ? – wysyczałaś. 
Dziewczyna głośno odchrząknęła i gorączkowo rozglądała się po pokoju w poszukiwaniu Niallera. Ale nigdzie go nie było, jakby rozpłynął się w powietrzu. 
- Zadałam ci pytanie ! – krzyknęłaś jej prosto w twarz przy okazji na nią plując. Zakryłaś usta dłonią, lecz po chwili zmieszana poprawiłaś włosy i kontynuowałaś waszą rozmowę. 
- Nie chcesz nic mówić ? Okej, nie to nie ! – odwróciłaś głowę i w geście obrazy skrzyżowałaś ręce. – Boże… co ja pierdolę ! – popukałaś się w głowę i zwróciłaś twarzą do nadal siedzącej Perrie – Wiesz co ci powiem ? 
Zszokowana dziewczyna kiwnęła tylko przecząco głową. 
- On. Jest. Mój. –warknęłaś mówiąc każde słowo jakby były oddzielnymi zdaniami. 
- K-kto ? 
Zaśmiałaś się. Lecz jednak nie była to oznaka rozbawienia. Twój nastrój był bardzo chwiejny więc w każdej chwili mogłaś wybuchnąć niepohamowanym śmiechem. 
- Posłuchaj… - odezwała się cichutko Pezz – Niall i ja nie jesteśmy już razem. Lubimy przebywać w swoim towarzystwie dlatego dziś u niego jestem. Nie denerwuj się… 
Wykrzywiłaś twarz w podłym uśmieszku. 
- No oczywiście, że Niall. Brawo dla ciebie, fajnie, że nareszcie się zorientowałaś. A niby kto ? Bo przecież nie Zayn – prychnęłaś – Mówię ci, on to już przeszłość. – westchnęłaś i wywróciłaś oczami – Ech… macie tu coś do picia ? – zachichotałaś i chwiejnym krokiem udałaś się w stronę kuchni. 
W tej samej sekundzie pojawił się Niall. Podszedł do Perrie i cichutko o czymś zaczęli dyskutować. Nadstawiłaś uszy zaciekawiona , udając jednak, że ich pogawędkę masz w czterech literach. 
- Dzwoniłem do Zayna. Powiedziałem, że jest u mnie [T.I] kompletnie pijana. Pamiętasz, wcześniej też z nim rozmawiałem, ale on myślał, że wytrzeźwieje. Chciałem, żeby Malik po nią przyjechał, ale nawet nie chciał o tym słyszeć. 
- Pogadaj z nią, proszę cię. Jest w okropnym stanie. A poza tym, to twoja przyjaciółka. Zadzwonię jutro rano i opowiesz mi jak sobie poradziliście, okej ? – Pezz wstała z kanapy i na pożegnanie pocałowała Horana w usta. Ten lekko się zarumienił i po wyjściu dziewczyny zamknął drzwi. 
- I co ja mam teraz z tobą zrobić ? – spytał sam siebie i głośno westchnął. Zerknął na ciebie i szybko podbiegł, widząc jak otwierasz butelkę czerwonego wina. – Może to zostawimy na później… - odparł ostrożnie wyrywając ci z ręki napój i chowając go z powrotem szafki. 
- Mmm… Niall… - przejechałaś dłońmi po jego idealnie wyrzeźbionej klatce piersiowej – Nigdy się nie chwaliłeś – zachichotałaś i zaczęłaś zabierać się za zdejmowanie mu koszulki. 
- Ej, [T.I], przestań… - wyszeptał podniecony blondyn. Owszem, był podniecony. Widziałaś to po jego rozluźnionym ciele i rozmarzonych oczach. Zjechałaś delikatnie dłonią w dół, by dotknąć męskości chłopaka. Horan cichutko jęknął, lecz po chwili potrząsnął głową i chwycił cię za nadgarstki. – Koniec. – powiedział stanowczo i zdjął ci kurtkę, by następnie położyć ją na krześle. 
- Przestań !  W ogóle nie umiesz się bawić. Wyluuzuuuuj… - przygryzłaś dolną wargę i podeszłaś do szafki, by znów wyjąć wino. Otworzyłaś butelkę i podstawiłaś ją chłopakowi pod nos – Jesteś cholernie spięty. Pij do dna ! – wzruszyłaś ramionami i czekałaś na reakcję Nialla. Po chwili blondyn zrobił coś czego zupełnie się nie spodziewałaś. Chwycił szybko wino i kilkoma dużymi łykami wypił całe. Odstawił butelkę na blat, by następnie otworzyć następną i również opróżnić ją do dna. Podszedł do lodówki i wyjął…. wódkę. Tak, czystą wódkę. Otworzyłaś szeroko oczy ze zdumienia. Nie wiedziałaś, że chłopak jest tak dobrze zaopatrzony w alkohole. Gdy wypił ją do połowy, na jego twarzy pojawił się niewyraźny, pijacki uśmieszek. 
- Może być ? – spytał chłopak i podał ci alkohol. Dokończyłaś resztę wódki i rzucając butelkę na podłogę zaszłaś chłopaka od tyłu. Oparłaś dłonie na jego barkach i masując go, całowałaś delikatnie jego szyję. 
- A może by tak włączyć muzykę ? – wymruczał i podszedł do otwartego laptopa stojącego na stole. – Co powiesz……. na to ? – włączył jakąś piosenkę, która nie mówiła ci zbyt wiele. W ogóle słyszałaś ją pierwszy raz w życiu, ale musiałaś przyznać, że kawałek był nawet niezły. 
- Idealnie – odparłaś i objęłaś chłopaka w pasie. Wasze usta złączyły się w dzikim pocałunku. Blondyn przejechał dłonią po twoich plecach, by następnie włożyć ci ją pod koszulkę. Oderwałaś się od chłopaka lekko sapiąc. Złapałaś go za koszulkę i pchnęłaś na kanapę. 
- A teraz patrz – uśmiechnęłaś się lekko i powędrowałaś na środek pokoju. 
Zebrałaś w sobie odwagę i zaczęłaś tańczyć w rytm muzyki. Kołysała​ś biodrami i powoli rozpinałaś guziki w bluzce. Gdy rozpięłaś ostatni guzik, odwróciłaś się do blondyna tyłem i zsunęłaś bluzkę z ramion. Podnieco​na, zrzuciłaś bluzkę na podłogę pozostając tyłem do Horana. Kołysząc​ biodrami masowałaś je lekko rękoma. Powoli, nie przerywając tańca zwróciłaś się w stronę Nialla. Nie planowałaś tego wcześniej, ale teraz, coraz bardziej podniecona zaczęłaś bawić się piersiami. Unosi​łam je do góry i lizałaś sutki przez materiał stanika. Uznałaś, że najwyższy czas ściągnąć spodnie. Powoli rozpięłaś guzik, rozsunęłaś zamek i centymetr po centymetrze zsuwałaś je z siebie. Po chwili zostałaś w samych koronkowych majtkach oraz staniku. 
- To już koniec ? – spytał zasmucony Niall. 
- Zrobiłam dla ciebie to co chciałam. Teraz ty spraw mi  przyjemność… - oblizałaś flirciarsko usta i przygryzłaś dolną wargę. 
Blondyn podszedł do ciebie i w ciągu kilku sekund brutalnie pozbawił cię bielizny. Stałaś teraz przed nim cała obnażona, ledwo stojąca na nogach.  Horan złapał cię za włosy i popchnął na podłogę. Jednym ruchem ściągnął pasek, rozsunął rozporek i wydobył na zewnątrz ogromnego penisa.  Chłopak podszedł do ciebie, złapał ręką za tył głowy i nadział na męskość. Obciągałaś mu z mechaniczną obojętnością. Byłaś tylko narzędziem prowadzącym do jego spełnienia. Odizolowana od swojego ciała nie zwracałaś uwagi na to co się dzieje. Coraz mocniej dociskał cię do siebie, czułaś go w gardle. Dławiłaś się swoją śliną, która ściekała ci po brodzie, ale nie mogłaś przerwać , bo trzymał cię bardzo mocno. 
- O taaak, właśnie tak!- wyjęczał. 
Ssałaś dalej. Lizałaś językiem po całej jego długości od czasu do czasu zatrzymując się skupiałaś swoją uwagę na jego główce. Wiedziałaś, że za chwile dojdzie. I tak właśnie się stało, blondyn strzelił w ciebie ciepłą, gęstą spermą, która pociekła ci po piersiach. Chłopak podniósł cię z podłogi, złapał za rękę i pociągnął w stronę sypialni. 
Pchnął cię na najbliższe drzwi i naparł  całym ciałem. Zaczął lizać po szyi, podgryzać płatki uszu. Potem zszedł niżej. Zaczął lizać sutek. Koniuszkiem języka jeździł po nim w górę i w dół, a tobie przechodziły tysiące dreszczy. 
- Podoba Ci się co? -powiedział i zaśmiał się. -Wiedziałem. 
Zaczął lizać twój brzuch po czym bez namysłu skierował rękę w twoją pochwę i zaczął się nią zabawiać. Poczułaś, że powoli zaczynałaś być mokra. Chłopak wyczuł to natychmiast. 
 – Podoba ci się – syknął i mocno wbił w ciebie dwa palce. Jęknęłaś z bólu, ale i rozkoszy. Do cholery, to co on mi robi jest… cudowne, pomyślałaś. Nieznacznie rozłożyłaś nogi i zaczęłaś cicho jęczeć. Chłopak tylko przyspieszył. Czułaś rosnącą przyjemność. Mimo woli zaczęłaś sapać i cichutko pomrukiwać. Oparłaś dłoń na jego penisie i zaczęłaś go mocno masować. Natychmiast wyprostował się i poczułaś, jaki był naprężony. Chłopak miał ochotę na jeszcze! 
– Włóż mi go… – jęknęłaś – chcę, żebyś mnie zerżnął, tu i teraz… - wyjęczałaś, sama nie wierząc w to co mówisz. 
Jak posłuszna dziewczynka, tylko rozłożyłaś nogi. Uklęknął między twoimi udami i chwycił cię za talię. Oczywiście, w żadnym wypadku nie mógł być delikatny. Wbił się w ciebie mocno i brutalnie, od razu wsadzając swoją wielką męskość do końca. Zabolało i to bardzo, ale tym razem ból niósł obietnicę rozkoszy. Jęknęłaś tylko przeciągle, a chłopak zaczął poruszać się w tobie. Każdy jego ruch wywoływał falę bólu, ale za każdą taką falą nadchodziła większa, pełna rozkoszy. Czułaś, że orgazm był blisko. Zaczęłaś jęczeć, coraz głośniej i głośniej. To tylko sprowokowało chłopaka, zaczął pchać cię  jeszcze szybciej i szybciej. Zacisnęłaś dłonie na swoich piersiach, pieściłaś sterczące sutki między palcami. 
Teraz chłopak opadł na twoje ciało, przygwoździł znów do podłogi. Objęłaś go i zacisnęłaś dłonie na jego ramionach, wbijając mu mocno paznokcie. Zaczęłaś zataczać biodrami kręgi, jeszcze mocniej nabijając się na jego męskość. Czułaś  zbliżającą się rozkosz, czekałaś na szczyt. Nagle przez całe twoje ciało przeszła fala ekstazy, a ty krzyknęłaś głośno, gdy całe twoje ciało wypełniła nieziemska przyjemność. Horan nawet nie zareagował w żaden sposób, ani na moment nie zwolnił. Nadal posuwał cię mocno i szybko, a ty poczułaś  zbliżającą się kolejną falę rozkoszy. Czułaś, że lada chwila znów odlecisz i rzeczywiście po paru sekundach krzyczałaś jak opętana, przez jego dłoń, zasłaniającą moje usta. Widziałaś, jak blondyn przymknął oczy i zaczął jęczeć, coraz głośniej i głośniej. Gdy krzyczałaś z rozkoszy, jaką dał ci  trzeci orgazm, poczułaś, jak chłopak eksplodował, wypełniając twoją pochwę białawym płynem. Niall wyszedł z ciebie powoli całując na koniec delikatnie twoje czoło. Muzyka nadal grała, lecz tym razem była ona powolna i uspokajająca. Wstałaś z podłogi odrętwiała, zastanawiając się czy kiedykolwiek czułaś się tak wspaniale jak w tej chwili.
Pocałowałaś chłopaka namiętnie i poszłaś do łazienki kręcąc przy tym ponętnie tyłkiem. Odwróciłaś się lekko. Widziałaś , że chłopak patrzy na Ciebie i przygryza wargę. Był taki słodki. Jak to się stało, że nie byliście parą ? Nie potrafiłaś odpowiedzieć sobie na to pytanie, prawdopodobnie tak miało być. Stałaś teraz pod prysznicem, czułaś na sobie lodowate stróżki wody. Jedną ręką opierałaś się o ścianę, to logiczne, że nie byłaś w stanie sama stać po takiej ilości alkoholu we krwi. Nagle nasunęło Ci się pytanie : Czy zrobiłaś to z przyjacielem bo czujesz do niego coś więcej czy dlatego, że zawładnęło Tobą pożądanie i alkohol. Po dłuższej chwili w łazience nie wiedziałaś czy ciągle jesteście tylko przyjaciółmi czy już kimś więcej. Czułaś, że twoja głowa zaraz eksploduje z bólu a jednak zadręczałaś się wieloma pytaniami. 
Po wyjściu założyłaś na siebie bieliznę zebraną wcześniej z podłogi oraz koszulę chłopaka, która wisiała na wieszaku, odpięłaś pierwsze 3 guziki, żeby pokazać swoje kształtne piersi i może trochę podrażnić chłopaka. Gdy wyszłaś Irlandczyk leżał rozłożony na kanapie w samych bokserkach oglądając telewizję. Miał pijacki uśmieszek i przymrużone oczy. Nie byłaś pewna czy wiedział co zrobiliście. Podeszłaś do niego chwiejnym jeszcze krokiem. Zrobił duże oczy i zatrzymał wzrok na twoich piersiach. BINGO ! Czyżby słaby punkt ? Usiadłaś na skraju kanapy, chłopak przesunął się i wskazał na miejsce obok siebie dając Ci do zrozumienia, że chce abyś się koło niego położyła. Podnosząc się dotknęłaś i uścisnęłaś lekko penisa chłopaka przez majtki robiąc minę zaskoczonej. On jednak przymknął leniwie oczy. Położyłaś się koło niego tyłem, nie został Ci dłużny i uszczypnął Cię w pośladek po czym trzymał swoją rękę ciągle w tym samym miejscu. Odwróciłaś się do niego i pocałowałaś go. On szybko odwzajemnił pocałunek. 

-Dziękuję – szepnęłaś mu do ucha po czym przygryzłaś je lekko- Nikt nie sprawił mi tyle razy przyjemności w ciągu jednego stosunku. 

Chłopak uśmiechnął się i przysunął bliżej do siebie. Jeździł ręką po twoich plecach. Odpiął twój stanik a gdy udało mu się go zdjąć bez rozpinania koszuli odrzekł . 
-Tak wyglądasz znaaacznie lepiej 

Nie protestowałaś, wręcz przeciwnie. Po seksie z Liam’em coś Cię ubodło. Źle się z tym czułaś i nie chciałaś widzieć jego ani Zayn’a. Teraz było troszkę inaczej. Chciałaś tego od bardzo dawna. Gdy chodziliście jeszcze razem do gimnazjum w Irlandczyku kochały się chyba wszystkie dziewczyny, w szatni opowiadały o jego tyłku, mięśniach, plecach. „To prawda jest niesamowity” – pomyślałaś przywołując wspomnienia i zaczęłaś jeździć palcem po jego umięśnionym torsie. 
Kiedyś gdy Niall odprowadzał ją do domu wszystkie dziewczyny wytrzeszczały oczy, że idzie z dziewczyną w rurkach i rozciągniętym swetrze a nie wyimaginowanymi dziwkami w mini spódniczkach, wypchanych stanikach i butach na obcasie. Sądziłaś , ze blondyn jest inny dopóki w trzeciej klasie na twoich oczach nie przelizał się z jedną z nich. Okey, była piękna, zgrabna i nie wypychała stanika bo nie musiała. Stali wtedy przy ścianie, on przygniatał ja swoim ciałem a rękę trzymał opartą na ścianie ona zaś obejmowała go rękami a nogą jeździła po jego udzie w górę i w dół. Stałaś i gapiłaś się. W końcu Niall odkleił się od jej ust i przeszedł na szyję, tamta pisnęła a on odwrócił się lekko, Wtedy Cię zobaczył, zapłakaną i patrzącą na nich . W końcu dziewczyna także na Ciebie spojrzała – Perrie Edwards, jedna z tych „fajnych”. Każdy chłopak chciał, żeby chociaż na niego spojrzała. W ten dzień nie odbiegała wyglądem od innych swych stylizacji. Miała krótką różową spódniczkę, czarną (prawie prześwitującą) koszulkę z głębokim dekoltem i buty na koturnie. Pamiętasz to dokładnie, co jakiś czas dłoń Irlandczyka wchodziła pod jej spódniczkę po czym wracała na talię a w zębach często trzymał jej wisiorek co chyba kompletnie ją podniecało. Gdy Cię zobaczyli odwróciłaś się i wybiegłaś płacząc. Wszystko działo się na szkolnym korytarzu po lekcjach. Usłyszałaś jedynie : „Oh proszę .. Dla niej ?!” , obróciłaś się a oni znowu się całowali. Do tamtego dnia łudziłaś się, że on kocha CIEBIE , nie inną ale na wszystko przyjdzie pora. Gdy ich zobaczyłaś poczułaś straszny ból. Po tym jak wybiegłaś ze szkoły płacząc poszłaś do przyszkolnego lasu gdzie zawsze z blondynem chodziliście na wagary. Usiadłaś na kamieniu oddychając powoli, on zaraz Cię dogonił i chciał wszystko wytłumaczyć. Lecz w końcu dodał : Nie chciałem aby tak wyglądało spotkanie mojej najlepszej przyjaciółki z moją dziewczyną. Krzyczałaś, kazałaś mu spieprzać stąd jak i z twojego życia. Pod kamieniem była paczka marlboro, zapaliłaś, to był twój pierwszy ale nie ostatni raz. Po powrocie do domu przegrzebałaś szafę, poszłaś na zakupy .. już parę dni po , oglądali się za Tobą wszyscy chłopcy. Chciałaś pokazać Niallowi co stracił , jednak ciągle czułaś, ze nie dorównujesz pannie Edwards. Całowałaś się wtedy z każdym na oczach Irlandczyka a ten z reguły odwracał się wtedy cały czerwony ze złości. Gdy Pezz go zdradziła przyszedł się jej wyżalić, to w tamtym momencie wrócili do starej dobrej przyjaźni, choć ty zawsze marzyłaś o czymś więcej. Teraz gdy leżeliście tak razem wtuleni w siebie byłaś wdzięczna Bogu za kłótnie z Zayn’em. 

-Halo, ziemia do [T.I] – pomachał jej ręką przed oczami – o czym tak myślisz ? 

- Na pewno chcesz wiedzieć – kiwnął głową chociaż był senny i jego oczy powoli się zamykały – O nas, w gimnazjum .. no wiesz . 

- O Boże ... – westchnął 

- Tak, masz rację pomyślałam o tym jak się z nią całowałeś i jak kiedyś dotknąłeś mojego kolana w samochodzie a resztę dnia byłeś czerwony jak burak . A wiesz o czym jeszcze ? – udał zaciekawionego i zbliżył do Ciebie – Że zawsze marzyłam o tej chwili – pocałowałaś go w usta i zasnęłaś wtulona w niego. 



sobota, 30 marca 2013

Zayn : Rozdział XI

Cześć ! Wasze  komentarze są strasznie miłe.. jednak .. Jednak teraz koniec dobroci dla zwierząt. DOPIERO GDY POD TYM ROZDZIAŁEM ZNAJDZIE SIĘ MIN.6 KOMENTARZY WTEDY POJAWI SIĘ KOLEJNY !!! Jeśli uda wam się zrobić to dzisiaj , prawdopodobnie coś się pojawi w ekspresowym tempie. Życzymy wam miłego czytania i komentowania <3 !!
Dzięki za wszystkie komentarze do tej pory , każdy się liczy lecz jeśli moglibyście pisać je nieco dłuższe byłoby jeszcze milej.
Kochamy was ! Do kolejnego rozdziału ! :)
*********************************************************************
Może pójdę na.. na..  na g… - jąkałaś się i zrezygnowana westchnęłaś. – Pójdę na górę.
Natychmiast pobiegłaś do waszej sypialni i z hukiem zatrzasnęłaś drzwi. Oparłaś się o nie zakrywając twarz dłońmi. Płakałaś. Łkałaś tak głośno, że mogli cię nawet usłyszeć przez otwarte ono sąsiedzi po drugiej strony ulicy. Szybkim krokiem podeszłaś do komody i spod sterty ubrań wyjęłaś paczkę papierosów. Dawno nie paliłaś, ale w tak krytycznej sytuacji odczuwałaś silną potrzebę zapalenia jednego. Jednak to nie papierosy były twoim celem. Gorączkowo przetrząsałaś każdą szufladę w poszukiwaniu małego, metalowego przedmiotu, do którego kiedyś byłaś bardzo przywiązana.
- Cholera… przecież musi gdzieś tu być ! – mówiłaś sama do siebie ze łzami w oczach. Nagle poczułaś coś zimnego. Wyciągnęłaś przedmiot z kieszeni spodni. Gdy obracałaś go powoli w dłoni, mienił się w słońcu jak diament albo inny szlachetny kamień. Usiadłaś na łóżku i przytknęłaś żyletkę do prawego nadgarstka.  Zacisnęłaś mocno zęby i przejechałaś nią po swojej skórze. Krew lała się strumieniami, a ty nie czułaś bólu, czułaś ulgę... Wielka ulgę. W jednej chwili opuścił cię smutek, żal, płacz, ból, cierpienie, wszystko co złe.  Rzuciłaś żyletkę na podłogę i zapaliłaś papierosa. Powoli wracałaś do swojego dawnego życia, które wiodłaś zanim poznałaś Zayna.
- [T.I] ! ! ! – usłyszałaś przez drzwi krzyk chłopaka – Proszę cię ! Gdzie jesteś ? !
Słyszałaś jak Zayn otwiera po kolei wszystkie drzwi szukając się. Usiadłaś na podłodze, a głowę oparłaś o łóżko.  Patrzyłaś jak krew spływa z twojej ręki, by następnie znaleźć się na dywanie.
- Kochanie ! Co ty robisz ? – chłopak stał w drzwiach z przerażeniem w oczach. Natychmiast do ciebie podbiegł i mocno przytulił. Wyjął papierosa z twojej dłoni i wyrzucił przez otwarte okno. Głaskał cię delikatnie po włosach co chwila szepcząc do ucha słowa pocieszenia.
- Miałaś z tym skończyć. Obiecałaś mi ! – wtulił twarz w twoje zagłębienie przy obojczyku i przymknął oczy – kocham cię… - wyszeptał. – Jeżeli nie chciałaś ze mną tego robić wystarczyło mi powiedzieć. Wiesz jak się przestraszyłem gdy ze łzami w oczach pobiegłaś na górę ?
- Przepraszam! Tak cholernie mi przykro ! – wykrzyczałaś mu w twarz, a łzy same wylewały ci się z oczu – Nie chciałam. Po prostu…. Mam tyle problemów…
- Problemów ? ! – spytał zdziwiony Zayn – Ukrywasz coś przede mną, prawda ?
Przełknęłaś głośno ślinę, starając się nie patrzeć chłopakowi w oczy. Twoje serce zaczęło szybciej bić, a ręce drżały. Otarłaś wierzchem dłoni łzy i przygryzłaś wargę.
- Mam ci bardzo dużo do powiedzenia…. Ale nie teraz. Teraz nie mogę wyjawić ci prawdy. To… za dużo jak dla mnie – westchnęłaś i wyjęłaś kolejnego papierosa z paczki.
- Ja rzuciłem. Myślałem, że ty też… - odparł zasmucony chłopak i szybko wstał z podłogi. – Rób co chcesz. Ja nie mam ochoty na to patrzeć - Wychodząc z pokoju zatrzasnął drzwi. 


To koniec, pomyślałaś. KONIEC ! On z Tobą zerwie, bo nie chcesz powiedzieć mu prawdy . Ale przecież nie możesz podejść do niego i powiedzieć : „Cześć, zdradziłam Cię z twoim najlepszym kumplem ale wszystko między nami dobrze, prawda ?” . Czułaś się strasznie. Siedziałaś ciągle w tym samym miejscu nie wiedząc co zrobić. A może to tylko sen i zaraz się obudzisz u boku ukochanego.. Niestety to rzeczywistość. Przyłożyłaś żyletkę jeszcze raz do nadgarstka i przejechałaś po nim. Ból chwilowo ustał, lecz zaraz powrócił bo to też przez tę czynność Zayn nie chciał na Ciebie patrzeć. Szybko odrzuciłaś ostrze na bok, wstałaś i pierwszy raz odkąd zaczęłaś się ciąć (nie lubiłaś tego słowa ale taka była prawda) sama opatrzyłaś rany. Zawsze gdy nie mogłaś się okaleczyć bo byłaś kontrolowana, samo patrzenie na blizny sprawiało Ci przyjemność ale teraz było inaczej. Teraz chciałaś by chłopak powrócił i musiałaś zrobić wszystko, dosłownie wszystko by tak się stało !
Po posprzątaniu i ukryciu ran postanowiłaś inaczej pozbyć się smutków. Nie byłaś gotowa na spotkanie z ukochanym. Zeszłaś na dół do salonu i zaczęłaś przeglądać barek. Zayn za dużo nie pił, znalazłaś parę pustych butelek. W końcu natrafiłaś na wino. Wzięłaś je oraz kieliszek i usiadłaś na kanapie okrywając się kocem. Szybko wypiłaś duszkiem to co sobie nalałaś . Po trzecim kieliszku stwierdziłaś, że to głupie i zaczęłaś pić prosto z butelki oglądając przy tym jakąś denną komedię. Ciągle płakałaś. Zawsze wiedziałaś, że alkohol Ci szkodzi i już po wypiciu pół butelki czułaś, że odpływasz. Lecz to Cię teraz nie obchodziło. Parę razy próbowałaś skontaktować się z chłopakiem lecz bez skutku. W końcu odpuściłaś. Nim się zorientowałaś butelka była już pusta, odwróciłaś ją do góry nogami dla pewności lecz nie wyleciała nawet kropelka. Wstałaś i chwiejnym krokiem przeszłaś do kuchni wiedząc, że w barku już nic nie znajdziesz. Przeszukiwałaś wszystkie szafki wysypując z nich wszystko jak popadnie. „JEST !” krzyknęłaś zadowolona. Znalazłaś whisky a właściwie jej resztkę. Nie był to twój ulubiony trunek ale przecież : Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma ! Odwróciłaś się by wrócić do pokoju i zauważyłaś straszny bałagan. Na podłodze leżało pełno patelni, garnków, odłamków talerzy a także porozsypywane płatki i ciasteczka. ”Świetnie, demoluję dom ,który nawet nie jest mój” pomyślałaś po czym stwierdziłaś, że teraz nie będziesz się tym zajmować i wróciłaś na kanapę. Zanim się zorientowałaś była już 16:00. Właśnie dopijałaś resztkę napoju z butelki gdy stwierdziłaś, ze spróbujesz jeszcze raz zadzwonić do chłopaka. Miałaś problem, żeby wybrać numer bo na ekranie twojego telefonu nie widziałaś już nic oprócz paru rozmazanych kolorów. W końcu jednak się z kimś połączyłaś. Na twoje szczęście, albo i nie szczęście odebrał Zayn.

- Czego chcesz ?! Dasz mi wreszcie spokój, muszę ochłonąć. Ty mnie okłamujesz, łamiesz obietnice. Nie wiem co się stało ale dajmy sobie trochę czasu. Możesz u mnie zostać ile chcesz, ja znajdę sobie miejsce do spania. Przepraszam

-Zaaaayn ? Ja .. przepszam .. Ne ślałam że tak bdzie – wydukałaś. Nie byłaś w stanie powiedzieć wyraźniej. Nie teraz, nie po takiej ilości alkoholu.

- Ty piłaś ?! – po tym gdy to powiedział nastała chwila ciszy, ale dokończył – Okey.. zadzwoń do mnie jak wytrzeźwiejesz wtedy pogadamy . – westchnął głośno

Usłyszałaś tylko „piiiiiiiiip” co oznaczało, że chłopak się rozłączył. Nie wiedziałaś co zrobić. Nie chciałaś być sama a alkohol się kończył. Wcale nie czułaś się senna a wręcz przeciwnie. Weszłaś z powrotem do kuchni. Szukając sobie zajęcia zaczęłaś sprzątać. Patelnie i garnki schowałaś do szafek, resztki jedzenia zamiotłaś i wyrzuciłaś a sprzątając odłamkami talerzy i innych naczyń poraniłaś sobie dłonie. Zaczęła lecieć krew, nie wiedząc dokładnie co robisz wsadziłaś rękę pod wodę po czym przyłożyłaś chusteczkę , nie były to rany zbyt głębokie więc szybko ustała. Trochę kręciło Ci się w głowie ale to nie zmieniało faktu, że ciągle myślałaś o mulacie, o was. Zdecydowałaś wybrać się a spacer a przy okazji po „coś” do picia, wiadomo co to „coś” oznacza. Założyłaś buty i kurtkę, złapałaś torbę leżąca na komodzie i wyszłaś. Oczywiście musiałaś się wrócić by go zamknąć. Nie szło Ci to najlepiej. Najpierw pomyliłaś klucze a potem przez 5 minut próbowałaś wcelować do dziurki. Gdy w końcu Ci się udało podążyłaś gdzie nogi poniosą . Ciężko było mówić o niesieniu przez nogi. Twój spacer polegał na łapaniu się każdego ogrodzenia po drodze. W końcu natrafiłaś na dobrze oświetlony sklep samoobsługowy . Weszłaś do niego pewnym i szybkim krokiem by nie zwrócić uwagi na siebie ludzi w środku. Niestety, od razu gdy weszłaś do sklepu przechyliłaś się w lewą stronę i pewnie byś się przewróciła gdyby nie pewien chłopak. Zauważył, ze jesteś pijana i wziął Cię pod rękę.

-Może pomogę ? – powiedział uśmiechając się. Był to brunet o zielonych oczach. Miał nie więcej niż 20 lat a uścisk bardzo pewny i mocny.

- No byłoo by miło – znowu nie wyszło Ci kontaktowanie się z drugą osobą. Ale chłopak zrozumiał bo głośno się zaśmiał. Zaprowadziłaś go do stoiska z alkoholem. Wzięłaś dwie butelki wina i podeszłaś do kasy. Gdy kobieta podała cenę jaką masz zapłacić zaczęłaś szukać portfela, nie wychodziło Ci to najlepiej więc chłopak szybko wyjął banknot ze swojej kieszeni podał kasjerce i powiedział, że reszty nie trzeba. Po wyjściu ze sklepu stwierdziłaś, że lepiej schować butelki z winem do torby. Niestety zmieściła się tylko jedna a drugą byłaś zmuszona nieść w ręku. Podziękowałaś grzecznie chłopakowi i chciałaś odejść lecz ze względu na to, że nie byłaś w stanie iść podbiegł do Ciebie znowu i przytrzymując zaproponował, że zadzwoni po taksówkę. Zgodziłaś się, sama pewnie nie dogadałabyś się z kierowcą. Samochód miał przyjechać za 10 min. W tym czasie usiedliście na ławce a Jake (bo tak miał na imię) zaczął wypytywać Cię o wiele rzeczy. Czułaś się jak na przesłuchaniu ale wolałaś odpowiadać na jego pytania niż siedzieć w ciszy. Już prawie powiedziałaś, że zdradziłaś swojego chłopaka z jego przyjacielem i że się tniesz oraz wiele innych szczegółów ale pod sklep podjechało auto. Chłopak wsadził Cię do samochodu i zapytał gdzie chcesz jechać. Do głowy wpadł Ci pewien pomysł. Podałaś ulicę lecz ani twój „wybawca” ani mężczyzna nie zrozumieli twojego bełkotania. Starałaś się skojarzyć jakieś charakterystyczn​e miejsce . „Nando’s !” krzyknęłaś. W okolicy była tylko jedna taka restauracja więc kierowca od razu wiedział gdzie jechać . Gdy podróż dobiegła końca musiałaś zapłacić. Sięgnęłaś po portfel i podałaś banknot mężczyźnie. Odrzekł, że to za dużo lecz ty wysiadłaś i zamknęłaś drzwi z hukiem.

Zdecydowałaś, że odwiedzisz swojego najlepszego przyjaciela Niall’a . Znacie się od przedszkola, wiecie o sobie wszystko. I choć kiedyś myślałaś, że będziecie razem on znalazł sobie dziewczynę- Perrie. Ładna niebieskooka blondynka zupełnie jak on. Pasowała do niego i niby zawsze miła, pogodna ale nigdy nie mogłaś z nieść myśli, że zabiera Ci TWOJEGO Irlandczyka. Teraz nawet gdy nie są już razem nie myślisz o nim jak o chłopaku a jak o przyjacielu. Gdy przed sobą zobaczyłaś wielki napis : „Nando’s” wiedziałaś już jak iść.
Prosto , zaraz w prawo , jeszcze w prosto i JEST . Dom Niall’a , chłopak mieszka już sam więc nie musiałaś martwić się o niechciane towarzystwo chyba, ze znalazł już sobie nową dziewczynę. Zapukałaś do drzwi. Po chwili otworzyły się i ujrzałaś Niallera.
- Cześć ! – powiedziałaś unosząc butelkę z winem na wysokość twarzy- przechowasz mnie ?

PRZYPOMINAMY O KOMENTOWANIU !! :*

poniedziałek, 25 marca 2013

Zayn: Rozdział X

I jest już rozdział X !! Dziękujemy wam wszystkim za komentarze : ) Mamy nadzieję, że blog wam się spodobał oraz, że niczego mu nie brakuje. Czytajcie, komentujcie, polecajcie znajomym ! To dla nas bardzo ważne ! Z góry dziękujemy : )




Gdy weszłaś do pokoju Liam siedział z twarzą ukrytą w dłoniach. Równie mocno przeżywał to co się stało. Widząc go nie czułaś obrzydzenia ani nic z tych rzeczy. Czułaś się za to strasznie z tym, że zdradziłaś swojego chłopaka. Usiadłaś na samym skraju kanapy. W pokoju było słychać tylko telewizor włączony przez cały czas. W końcu Liam wstał i ukucnął przed Tobą .
- Przepraszam jeszcze raz. To nigdy nie powinno mieć miejsca... Jest mi z tym tak cholernie źle . – mówił łapiąc Cię za rękę . – znaczy nie z tym jak to robiliśmy tylko co zrobiliśmy . – dokończył chichocząc. Spojrzałaś w jego ciemne oczy. Miałaś wrażenie, że zaraz się rozpłacze.
- Rozumiem . Mnie też jest strasznie przykro . Ale .. co się stało to się nie odstanie – odrzekłaś schylając się do niego . Liam przyłożył twoją dłoń do swych ust i pocałował.
-Czyli jeśli o nas chodzi to nic się nie stało, tak ?
- Sądzę, że tak powinno zostać . – chłopak uśmiechnął się a ty poczułaś się o wiele lepiej. – Oj chodź tu ! – pociągnęłaś jego rękę tak aby usiadł tuż obok Ciebie. Zdziwiło go to lecz posłusznie wykonał twoje polecenie z ciągłym uśmiechem na twarzy. Chyba należał do ludzi, którzy śmieją się zawsze. Wziął do ręki pilota z zamiarem znalezienia czegoś ciekawegotelewizji. Gdy odnalazł zadowalający was oboje film. Wzięłaś jego rękę i położyłaś sobie na ramieniu znajdującym się dalej od niego tak by mógł Cię objąć . Wtuliłaś się w niego oglądając film.
-Przytul mnie ! – powiedziałaś gdy chłopak nie był pewien tego co ma zrobić. – tak jak przyjaciel, nic więcej. – poczułaś jego silną dłoń na swym ramieniu. Ku twojemu zdziwieniu Liam pocałował Cię w czubek głowy, zanim zdążyłaś cokolwiek powiedzieć odrzekł :
-Tak jak przyjaciel, nic więcej- gdy to mówił zachichotałaś głośno.
-Wiesz, teraz chciałabym Cię przeprosić za coś innego- odrzekłaś unosząc głowę do góry by go zobaczyć .
-Hmm ?
- Skłamałam, czuję coś do Ciebie – mówiłaś dotykając jego policzka.- Jesteś moim przyjacielem. Jak mogę nic do Ciebie nie czuć ?! To bardzo silna przyjaźń.- chłopak złapał twoją rękę przyłożył sobie do ust, spojrzał Ci głęboko w oczy po czym wrócił do oglądania a ty do poprzedniej pozycji. Film po pewnym momencie znudził Cię w przeciwieństwie do chłopaka, który przeżywał każdą scenę. Zaczęłaś myśleć o tym co się wydarzyło . Czy to możliwe kochać więcej niż dwie osoby ?! Z Liam’em łączyło Cię mocne uczucie. Możliwe nawet, że miłość a Zayn .. co do niego byłaś pewna. Kochałaś go. Chociaż Li również był Ci bliski. Przecież gdyby nie to uczucie, sprawy nie zaszłyby aż tak daleko. Nagle z rozmyślań wyrwała Cię senność. Oczy zaczęły Ci się zamykać . Wtuliłaś się bardziej w chłopaka obejmując go jedną ręką, wyszeptałaś jedynie : „Dziękuję” i od razu usnęłaś.
Rano obudziłaś się zupełnie sama. Liam’a obok Ciebie nie było a leżałaś przykryta kocem. Dopiero po 15 minutach podniosłaś się i usiadłaś na kanapie. Przeczesałaś palcami włosy i spojrzałaś na zegarek : 8 :47 . Dopiero po chwili usłyszałaś głosy dochodzące z kuchni. Wstałaś i udałaś się w tamtą stronę. Popchnęłaś drzwi i ujrzałaś Zayn’a i Liam’a siedzących przy stole .. przy „tym ” stole ! Miałaś nadzieję, że Liam chociaż przetarł go czymś. Gdy weszłaś od razu na Ciebie spojrzeli.
-Cześć kochanie, wstałaś już ? – mówił Zayn spokojnie. Uśmiechnęłaś się do niego spojrzałaś na Liam’a, który był bardzo speszony.
- Cześć, jak tam. Wieczór udany ? – zapytałaś całując go czule w usta. Był to pierwszy wasz pocałunek przez który czułaś się niezręcznie.
- Tęskniłem .- powiedział biorąc łyk kawy. Podeszłaś do szafki wyjęłaś kubek i sobie również nalałaś gorącego napoju. Usiadłaś po środku chłopców.
- Nadal się źle czujesz ? – zapytał z troską w głosie. – rano gdy wszedłem i zobaczyłem , że leżysz wtulona w niego, no... przestraszyłem się troszkę. Ale Liam wszystko mi wytłumaczył .. że źle się czułaś, miałaś dreszcze i koszmary .. no i tak wyszło. To jak się teraz czujesz ?

Prawie zakrztusiłaś się kawą słysząc tę wymówkę. Spojrzałaś na Liam’a unosząc kąciki ust.
- Tak już dobrze, nie martw się -powiedziałaś dotykając jego policzka .
- No dobra ! To ja się będę zbierać ! Spędzicie trochę czasu razem, nie będę wam przeszkadzał . – powiedział Liam przybijając piątkę Zayn’owi a Ciebie całując w policzek .
W jego oczach było widać ból. Czyżby on też Cię kochał ? Oby nie .
Spojrzałaś Zayn’owi prosto w oczy po wyjściu przyjaciela .
- To co ? Może wybierzemy się gdzieś dzisiaj ? Kino ? – Powiedział Zayn unosząc brwi z uśmiechem na twarzy .
Spuściłaś głowę w dół zastanawiając się nad propozycją.  Westchnęłaś zasmucona lecz zaraz podniosłaś głowę, by chłopak nie dopytywał się o co chodzi.
- Zayn … ja… - zaczęłaś, a ze zdenerwowania przygryzłaś wargę. – Ja chyba powinnam jeszcze odpocząć. Pomimo tego, że czuję się lepiej to jestem nadal osłabiona – speszona odwróciłaś wzrok  skupiłaś się na piciu kawy. Po tym co się wydarzyło nie mogłaś siedzieć w zaciemnionej sali, koło Zayna, który zapewne co chwila całowałby cię w usta, szyję lub w policzek doprowadzając cię do szaleństwa. Było ci cholernie głupio oszukując chłopaka, ale przecież nie mogłaś wyjawić mu prawdy. Nagle poczułaś jak dwie ręce oplatają cię w biodrach. Nawet przez koszulkę czułaś ich ciepły i podniecający dotyk. Nie mogłaś się powstrzymać i głośno jęknęłaś.  Chłopak zareagował natychmiast. Wytrącił ci z ręki kubek z ciepłym napojem, który z hukiem rozbił się na podłodze. Zayn gwałtownie odwrócił cię twarzą do siebie . Przymknęłaś lekko oczy oczekując ruchu z jego strony. Poczułaś jak zaciska ci palce na policzkach. Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś, że wasze twarze dzielą zaledwie centymetry. Twoje serce zatrzepotało, żołądek się skurczył – próbowałaś złapać oddech, lecz płuca odmawiały posłuszeństwa. Widziałaś, po jego spojrzeniu, co zamierza zrobić. Wiedziałaś, jaki wykona ruch i co poczujesz, gdy przywrze do ciebie ustami. Chciał jedynie dotknąć twoich ust, lecz gdy tylko zetknęliście się wargami, rozpętała się burza. Zayn gwałtownie przylgnął do ciebie twarzą, poruszając waszymi ustami w szaleńczym rytmie. Twoje dzikie dyszenie i jego głośny, prawie warczący oddech rozbrzmiewały po całym waszym domu. Chłopak delikatnie dotykał twojej szyi i szybkim ruchem zjechał na ramiona. Zaraz po tym kreślił tą samą linię namiętnymi pocałunkami.
- Skoro nie chcesz iść ze mną do kina to mam dla ciebie inną propozycję … - wymruczał Zayn bawiąc się kosmykami twoich włosów. Sama wasza rozmowa podnieciła cię tak niesamowicie, że musiałaś uważać, aby zupełnie mu się nie poddać. Zayn włożył swoją ciepłą dłoń pod twoją bluzkę, a opuszkami palców dotykał brzucha. Odchyliłaś głowę do tyłu i wydałaś z siebie okrzyk podniecenia. I nagle oprzytomniałaś. Z całej siły odepchnęłaś od siebie chłopaka przytrzymując go jednak, aby nie upadł. Ze zdenerwowania zaczęłaś zbierać odłamki kubka i wycierać kawę, która nadal płynęła po podłodze niczym mały strumyk. Chłopak wpatrywał się w ciebie z niedowierzaniem, a jego policzki nabrały rumieńców – i z podniecenia i z lekkiej irytacji. Gdy posprzątałaś cały bałagan wygładziłaś koszulkę i poprawiłaś włosy.
- Może pójdę na.. na..  na g… - jąkałaś się i zrezygnowana westchnęłaś. – Pójdę na górę. 

piątek, 22 marca 2013

Rozdział IX

Na wstępie przepraszamy, że tak długo nam to zajęło . Ale już niebawem święta i więcej czasu !!! :)

Liczymy na komentarze, to bardzo motywuje i jest miłe ! :) (nawet anonimowo ;) )
Miłego czytania i komentowania <3 !

P.S Sceny +18 !! ;)

*****************************************************************************

Cała podróż minęła w ciszy i lekkim zdenerwowaniu. Oby dwoje byliście speszeni i nie odzywaliście się. Gdy samochód stanął pod domem Zayna cały czas wpatrywałaś się w przednią szybę. Głośno westchnęłaś po czym przełamałaś ciszę patrząc ciągle przed siebie..

-Dziękuję .
-Ty, za co . za ...? – zaczął lecz zaraz mu przerwałaś .
-Za to, że pojechałeś tam ze mną. Że chciałeś i przepraszam za te okaleczenie – mrugnęłaś do niego . Chłopak zachichotał. Oby dwoje rozluźniliście się dzięki tej rozmowie. Wyślizgnęłaś się z samochodu licząc na to, że Liam zostanie w samochodzie a ty będziesz mogła sobie wszystko spokojnie poukładać. Oczywiście myliłaś się. Zanim ty zdążyłaś wygramolić się z auta, on już wyjmował twoją torbę z bagażnika. Gdy wyciągnęłaś rękę by ją od niego odebrać on odsunął swoją do tyłu .
- Jest dość ciężka, zaniosę ją . Idziemy ? –powiedział wskazując głową dom. Ruszyłaś w stronę budynku. Nacisnęłaś na klamkę prawie pewna, że będzie otwarte. I znowu pomyłka. Drzwi zamknięte. Wyjęłaś z kieszeni klucze, wsadziłaś jeden z nich do zamka i przekręciłaś. Powoli je otworzyłaś wchodząc niepewnie. Gdzie on może być ?: pomyślałaś. Liam wszedł zaraz za tobą, praktycznie deptał Cię po piętach . Rozejrzałaś się dookoła. Było ciemno i cicho.
-Zayn ??– odrzekłaś niepewnie lecz głośno – Zayn ?
Nikt jednak się nie odezwał . Kurtkę odwiesiłaś na wieszak i poszłaś sprawdzić w kuchni. Gdy tylko weszłaś zauważyłaś na stole małą kartkę. Wzięłaś ją do ręki i zaczęłaś czytać powoli i uważnie. 


Kochanie, poszedłem do kumpla. Właściwie to nie poszedłem, on przyjechał po mnie :)
Nie wiem kiedy wrócę dokładnie. Nie martw się o mnie. Jeśli Nick będzie chciał mnie przetrzymać na noc to zadzwonię .
Kocham Cię,Zayn <3

Gdy odłożyłaś kartkę i odetchnęłaś z ulgą w drzwiach zobaczyłaś Liam’a z twoją torbą w ręku. Patrzył na Ciebie czule i ciągle się uśmiechał.
- I co ? Gdzie jest ? – zapytał spokojnie chłopak. Jego głos był bardzo ciepły i głęboki.
- J-jest u Nick'a . – odrzekłaś odwzajemniając uśmiech.
- Wiedziałem, że coś wymyśli. Od pewnego czasu mówił, że chciałby spędzić ze starymi przyjaciółmi trochę czasu, taki męski wieczór. Wiesz.. dobry mecz , piwo , wygłupy . Pewnie wpadną innil. – powiedział chłopak uśmiechając się coraz szerzej – tak łatwo go dzisiaj nie odzyskasz.
- O nie ! I co ja biedna zrobię . – powiedziałaś sarkastycznie, szeroko się uśmiechając.
-Da się temu zaradzić. Pójdę zanieść twoją torbę do sypialni . A ty zrób herbaty . – odrzekł puszczając Ci oczko . Zaśmiałaś się głośno tak aby usłyszał. Lecz od razu wstawiłaś wodę i wyjęłaś ciastka z szafki. Gdy odwróciłaś się lekko ujrzałaś chłopaka opartego o ścianę , szeroko się uśmiechającego.
- Czemu się tak szczerzysz ? Łap ! – powiedziałaś rzucając mu ciastko . Od razu je złapał i szybko pochłonął. Widząc to zachichotałaś i postawiłaś na stole cały talerzyk smakołyków. Zabrał je i zaniósł do salonu. Gdy przygotowałaś już herbatę, zaniosłaś ją chłopakowi. Ku twojemu zdziwieniu Liam nie siedział jak każdy normalny człowiek na kanapie lecz na rozłożonym kocu i poduszkach . Oglądał telewizję .
- Yyy .. Liam ??– odrzekłaś stawiając kubki na stoliku i siadając koło niego.
- Nie martw się . Ze mną wszystko dobrze. Po prostu coś mnie naszło – mówił nie odrywając wzroku od telewizora.
-Masz jakieś plany na wieczór ? Bo nie wyglądasz jakbyś gdzieś się wybierał – zapytałaś patrząc na niego z zaciekawieniem . W końcu spojrzał na Ciebie.
-Mam plany , a co ?
-Nie nic.. – odpowiedziałaś ale jednak troszkę posmutniałaś.
-Zostaję z Tobą – powiedział wesoło siadając bardzo blisko Ciebie.
-Dzieki.. Nie lubię samotnych wieczorów – powiedziałaś kładąc głowę na ramieniu chłopaka. Cały czas śmialiście się ,karmiliście nawzajem słodyczami oraz drażniliście. Po pewnym czasie zadzwonił Zayn oświadczając, że zostaje na noc u Nick'a. Powiedziałaś żeby się nie martwił bo dasz sobie radę .Chłopak uspokoił się i rozłączył tak niespodziewanie jak zadzwonił. Gdy wróciłaś do Liama on uderzył Cię jedną z poduszek. Nie pozostałaś mu dłużna. Od razu złapałaś jedną leżącą po twojej lewej stronie i uderzyłaś go z całej siły. Po bitwie trwającej kilka minut zaczęliście od czegoś podobnego do zapasów a z tego przeszliście do turlania się po podłodze. Cały czas towarzyszyły wam wasze śmiechy i krzyki.
Cisza nastała dopiero gdy Liam leżał na tobie przytrzymując Ci nadgarstki. Nie byłaś w stanie nic powiedzieć. On patrzył prosto w twoje oczy a ty w jego. Chłopak zmniejszył przestrzeń pomiędzy waszymi twarzami po czym pocałował Cię w usta.
Swoim językiem delikatnie rozchylił twoje wargi. Całował cię coraz bardziej namiętnie. Nie wiedziałaś co cię naszło, ale jednego byłaś pewna - chciałaś, aby ta chwila trwała wiecznie, teraz nie istniało nic oprócz niego. Po chwili oderwaliście się od siebie, a wasze oddechy stały się ciężkie. Nie czekałaś ani chwili dłużej i całując go po szyi zaczęłaś zdejmować mu koszulkę.
- Bez niej wyglądasz zdecydowanie lepiej – zachichotałaś i oblizałaś wargę. Jeździłaś dłońmi po jego idealnie wyrzeźbionej klatce piersiowej co chwilę wzdychając. Chłopak wziął cię na ręce i muskając ustami twoją szyję, zaniósł cię do kuchni i posadził na stole. Liam ściągnął ci koszulkę i rzucił na ziemię. Zabrał się za odpinanie stanika, ale widziałaś, że nie wychodzi mu to najlepiej. Zaśmiałaś się.
- Może ja ci pomogę ? – spytałaś po czym zdjęłaś stanik. Spojrzałaś na chłopaka i przygryzłaś dolną wargę – A teraz Liam, rób ze mną co tylko zechcesz !
Na jego reakcję nie trzeba było zbyt długo czekać. Już po chwili trzymał w dłoniach twoje piersi, masując  je i całując. Odchyliłaś głowę w tył i jęknęłaś na co on mruknął zadowolony. Końcem języka rysował linie na twoim brzuchu, co przyprawiało twoje ciało dreszcze. Zszedł na sam dół i szybkim ruchem odpiął twoje spodnie, by następnie je zdjąć i rzucić na podłogę. To samo zrobił z twoimi koronkowymi stringami. Rozchyliłaś nogi, by chłopak miał do ciebie lepszy dostęp. Liam przejechał opuszkami palców po wewnętrznej stronie twojego uda, a później wsadził ci w pochwę dwa palce. Pod wpływem bólu wygięłaś się w łuk i krzyknęłaś. Poruszał nimi w tobie tak szybko i energicznie, że czułaś, że zaraz dojdziesz. I to przy grze wstępnej ! Chwyciłaś się mocno chłopaka głośno sapiąc i pojękując. Twoje ciało poruszało się raz w górę raz w dół, falowało. Gdy chłopak wyjął z ciebie palce, zdjął cię ze stołu i zmusił byś uklękła przed nim na podłodze.
- Teraz ty  – powiedział i pocałował cię czule w usta. Rozpięłaś jego spodnie, które sekundę potem wylądowały na podłodze i ścisnęłaś jego członka przez materiał bokserek.  Liam wydał z siebie zduszony jęk, a  ty ściągnęłaś jego bokserki.
- O kurwa ! – krzyknęłaś zaskoczona na widok jego dużego penisa. Chłopak lekko się uśmiechnął i zadowolony z twojej reakcji pogłaskał cię po policzku. Wzięłaś penisa do ręki i zaczęłaś robić na nim posuwiste ruchy.  Szybko włożyłaś sobie jego członka do ust. Wykonywałaś charakterystyczn​e ruchy do przodu i do tyłu.  Liam chwycił cię za włosy co sprawiło że jeszcze bardziej "pochłaniałaś" jego przyrodzenie. Zaczął jęczeć i sapać, a ty zadowolona uśmiechnęłaś się, bo wiedziałaś, że sprawiasz mu przyjemność.
- [T.I]…och…  cholera, nie mogę ! Ledwo stoję na nogach ! Proszę cię, przestań !
Zerknęłaś na niego zdziwiona. Wyjęłaś sobie jego penisa z ust po czym wstałaś i pocałowałaś go w usta.
- Przestałam, na twoje życzenie – odparłaś lekko urażona i zaczęłaś zbierać ubrania z podłogi.
- Ej, [T.I], to nie tak – chłopak chwycił cię w pasie i przyciągnął do siebie. Wasze usta dzieliło dosłownie kilka centymetrów. – Sprawiasz mi mnóstwo przyjemności, że nie mogę wytrzymać ! Wariuję przy tobie ! A w tych ekhem…. – zarumienił się – a w tych sprawach jesteś po prostu mistrzem.
Uśmiechnęłaś się mimowolnie.
- W takim razie przekonajmy się w czym ty jesteś dobry – mruknęłaś, a zebrane przez ciebie ubrania rzuciłaś za siebie. Chłopak natychmiast przyparł cię do ściany , namiętnie wpijając się w twoje usta . Jego ręce znalazły się na twoich pośladkach . Mocnymi ruchami masował je , a ty poczułaś przypływającą falę gorąca. Wasze języki tańczyły niezwykły taniec namiętności . Liam zaczął nagle jeździć językiem po twojej szyi , a ty odchylałaś głowę pod jego ruchami.
- Nie uważasz, że na kanapie będzie wygodniej ? – jęknęłaś.
- Dzisiaj ja rozkazuję ! – warknął chłopak. Przybrał surowy wyraz twarzy, a w jego oczach nie widziałaś już opiekuńczości lecz dzikość i namiętność.  Mocno chwycił cię za ręce i całą siłą przyparł cię do zimnej podłogi. Zabolało, a na twoim ciele pojawiły się ciarki. Zaczął obdarowywać pocałunkami twoje krągłe piersi . Przygryzał i masował językiem twoje sutki , a ty cicho pojękiwałaś .  Jego pocałunki schodziły co raz niżej . Ustami pieściły twój brzuch , następnie wewnętrzną stronę ud.
- Och… Liam… - sapałaś co chwila przygryzając lekko wargę.
- To dopiero początek skarbie – powiedział chłopak gwałtownie w ciebie wchodząc.
Czułaś przyjemne rozpychanie. Wsuwał się delikatnie i subtelnie coraz głębiej i głębiej. Położyłaś dłonie na jego plecach i wbiłaś mu lekko paznokcie. Wszystko robił tak delikatnie i powoli doprowadzając cię do szaleństwa. Nagle przyśpieszył tępo. Obydwoje wydawaliście z siebie dźwięki rozkoszy. Twoje palce wbijały się coraz mocniej w skórę pleców chłopaka zostawiając po sobie czerwone ślady zadrapań.
- Liam ! Ach , Liam ! Mocniej ! ! ! – krzyczałaś mu do ucha.
- Będziesz krzyczeć moje imię kiedy ja ci na to pozwolę! –warknął i z całej siły klepnął cię w udo. Syknęłaś z bólu i spojrzałaś na odcisk dłoni.  Wszystko cholernie cię piekło, a łzy lały się strumieniami z twoich oczu.
- Mówiłem, że to dopiero początek – zaśmiał się Liam wpychając w ciebie coraz głębiej i mocniej swojego penisa. Teraz był bardziej stanowczy i pewny siebie. Poruszałaś szybko biodrami w górę i w dół, w przód i w tył. Oboje czuliście, że zaraz dojdziecie.
- Jeszcze… tylko…. Kilka pchnięć…. – wyjęczał Liam i w tym samym momencie poczułaś jak od środka wypełnia cię ciepły płyn. Przymknęłaś oczy i odchyliłaś głowę. Chłopak wyszedł z ciebie całując na koniec twój policzek.
- Grzeczna dziewczynka – uśmiechnął się i pogłaskał cię  po głowie.  Dopiero teraz po tym wszystkim zrozumiałaś co tak naprawdę zrobiłaś. Podniosłaś się z podłogi i uklękłaś na niej. Ukryłaś twarz w dłoniach i załkałaś. Wyglądałaś okropnie. Naga, płacząca, cała w białym płynie z rozmazanym makijażem. Zupełnie jak…. Nie. O tym nawet nie chciałaś myśleć.
- Ej, [T.I]… - podszedł do ciebie Liam widząc w jakim jesteś stanie – Za bardzo bolało, tak ? Cholera, przepraszam. Poniosło mnie. Kurwa ! ! -  rozzłoszczony chłopak z całej siły uderzył pięścią w ścianę. Przytknął dwa palce do swojej skroni i zamknął oczy. Widziałaś, że poważnie myślał nad tym co przed chwilą się wydarzyło.  Zebrał ubrania z ziemi i zaczął się ubierać. Po kilku minutach był już gotowy. Obserwowałaś każdy jego ruch jak krząta się po mieszkaniu. Raz był w kuchni by wstawić wodę, a raz w łazience. Nagle zniknął ci z oczu. Słyszałaś tylko odgłosy jego kroków. Mocno zacisnęłaś oczy powstrzymując się od płaczu. Jednak to nic nie dawało.
- Wstań… Pomogę ci – nagle usłyszałaś szept chłopaka przy swoim uchu. Liam objął cię delikatnie w pasie i pomógł ci wstać.  Byłaś zrozpaczona i cała się trzęsłaś ze strachu i zimna. Chłopak delikatnie zaprowadził cię do łazienki. Zmoczył twój ręcznik, by następnie zmyć z ciebie białe plamy spermy.  Nim się zorientowałaś, chłopak zaczął cię ubierać.
- Dziękuję… - wyszeptałaś ledwo słyszalnym głosem. Oboje ubrani wyszliście z łazienki. Usiadłaś na kanapie i wpatrywałaś się w pustą przestrzeń. Nic cię nie obchodziło oprócz tego, że właśnie zdradziłaś swojego chłopaka.
- To moja wina – odparłaś jakby sama do siebie – To wszystko to moja wina. To ja chciałam się z tobą pieprzyć ! – krzyknęłaś w stronę chłopaka. Zdenerwowana szybkim ruchem przeczesałaś sobie włosy – Zdradziłam Zayna ! Mojego Zayna ! !
- Ciii…. Uspokój się – uspokajał cię chłopak i usiadł koło ciebie – To też moja wina…. To ja zacząłem – westchnął.
- A wiesz co jest najlepsze ? Bo widzisz… ja .. ja nigdy do ciebie nic nie czułam ! – zaśmiałaś się płacząc jednocześnie – Nic ! A jednak pieprzenie z tobą sprawiło mi cholerną przyjemność.
Chłopak z niedowierzaniem zerkał na ciebie. Nie znał cię od takiej strony. Wyciągnął w stronę twojego policzka dłoń, jakby chciał cię pogłaskać, lecz zaraz ją cofnął, bo bał się twojego ruchu. Atmosfera między wami była bardzo napięta. Nastąpiła cisza. Nikt z was nie raczył się odezwać. Ciszę przerwał dzwonek telefonu. Był to Zayn.
- Nie chcę z nim gadać – wstałaś i udałaś się do kuchni by wypić ciepłą herbatę. Jednym uchem przysłuchiwałaś się rozmowy Liama z Zaynem.
- Hej… co tam ? – zaczął Liam. Chwila przerwy. – Z [T.I] wszystko w porządku. Wiesz… ona… zasnęła. Tak, zasnęła. Oglądaliśmy film i chyba był dla niej zbyt nudny  - Cisza. Chłopak czekał na odpowiedź – Okej, nie spiesz się, mam wszystko pod kontrolą. To na razie – odparł na koniec i rozłączył się.

piątek, 15 marca 2013

Zayn: Rozdział VIII

Witajcie kochani ! Z powodu weekendu dodajemy szybiutko następną część imagina z Zaynem. Bardzo ale to bardzo dziękujemy wam za komentarze oraz za to, że w ogóle chcecie czytać nasze opowiadanie : ) Jesteśmy wdzięczne !
A więc polecajcie nas znajomym, wchodźcie, czytajcie, komentujcie ! Kochamy was ! <333


Akurat zdążyliście zjeść, a już usłyszałaś dzwonek do drzwi. Wstałaś od stołu i poszłaś je otworzyć.
- Gotowa ? – spytał na wstępie uśmiechnięty Liam
Podeszłaś do niego i mocno go objęłaś.
- Oj, kochany jesteś ! Naprawdę dziękuję ci, że ze mną jedziesz. Chociaż…. – spojrzałaś się na Zayna – Sama na pewno dałabym sobie radę.
- Ale lepiej nie ryzykować – odparł mulat – Liam, posłuchaj. Gdy [T.I] ostatnio u siebie była stało się… cóż.. wiesz, o co mi chodzi, opowiadałem ci. Uważajcie na siebie, proszę – pokuśtykał do was i dotknął delikatnie twojego policzka. Jego oczy wypełniły się łzami. Załamany spuścił głowę – Dbaj o nią.
- Zayn – westchnęłaś – Nie martw się. Wrócimy zanim się obejrzysz. Kocham Cię – wyszeptałaś mu cichutko do ucha i pocałowałaś na pożegnanie w usta – To co, idziemy ? – zwróciłaś się do Liama
Chłopak kiwnął twierdząco głową, złapał cię za rękę i zaprowadził do samochodu. Wsiedliście do niego oboje i ruszyliście. Po chwili byliście już na miejscu. Wysiadłaś z auta i nie czekając na Liama zadzwoniłaś do drzwi.
- Ej , [T.I], poczekaj na mnie! A jeśli w środku ktoś jest ? – spytał wystraszony chłopak.
- No oczywiście, że tam ktoś jest. Przecież mieszka tu mój ojciec – przewróciłaś oczami i otworzyłaś drzwi. Weszłaś do środka i rozejrzałaś się po pokoju. Telewizor był włączony a na stole stał talerz z niedokończonym jedzeniem.
- Dobra… - westchnęłaś – Pójdę do siebie do pokoju, tam mam podróżną torbę. Zapakuję się i do ciebie przyjdę.
Nagle usłyszałaś czyjeś kroki. Wstrzymałaś oddech. Spojrzałaś się na Liama, który stał pod ścianą strasznie blady. Jego ręce drżały a na czole wystąpiły kropelki potu.
- Nie ruszaj się – poruszył ustami.  Podszedł do ciebie i mocno cię objął – Spokojnie… pójdę na górę i zobaczę co się dzieje – wyszeptał.
- Pójdę z tobą – odparłaś i ruszyłaś na górę. Weszłaś po cichu po schodach, Liam szedł za tobą. Zajrzeliście do każdego pokoju, ale nigdzie nikogo nie było.
- Dziwne … - powiedziałaś trochę głośniej – Dobra, nie traćmy czasu. Idę się spakować – poszłaś do swojego pokoju i wyciągnęłaś z szafy dużą torbę podróżną. Otworzyłaś komodę i po kolei wrzucałaś do torby wszystkie swoje ubrania i kosmetyki. Potem wzięłaś się za swoje ulubione książki i płyty, a po kilku minutach byłaś już gotowa do wyjścia.
- Liam ? – wyjrzałaś zza drzwi poszukując chłopaka. Zeszłaś na dół. Może czeka już przy samochodzie, pomyślałaś.
- Liam ? ! – krzyknęłaś zdenerwowana – Gdzie jesteś ? !
Zaczęłaś gorączkowo rozglądać się po całym domu.  Cholera,: pomyślałaś. A jeśli coś mu się stało ? Nie, nie, nie ! To niemożliwe.
- [T.I], uciekaj ! – wystraszony chłopak wybiegł z piwnicy. Wszystko działo się w tak szybkim tempie, że do końca nie wiedziałaś o co chodzi. Liam cię za rękę i pociągnął do auta. Szybko wsiedliście, a chłopak zapalił samochód i ruszył do przodu. Oddychał ciężko a na dłoniach miał siniaki, ślady zadrapań i zaschniętą krew.  Przełknęłaś głośno ślinę nie odrywając wzroku od chłopaka.
- Liam…. - miałaś łzy w oczach – Co się stało ?
Chłopak nadal patrząc na drogę schylił lekko głowę do przodu. Na chwilkę przymknął oczy, by potem znowu je otworzyć. Widać było, że ma drobne kłopoty z mówieniem oraz, że to co się stało musiało być dla niego koszmarem.
- Okej… - zaczął - Gdy weszłaś do swojego pokoju usłyszałem znów te kroki. Zszedłem na dół, bo myślałem, że tam ktoś jest. Nagle ktoś zakrył mi oczy, nic nie widziałem ! – mówił szybciej coraz bardziej zdenerwowany – Czułem dłoń mężczyzny. Była strasznie duża i silna. A więc ten ktoś prowadził mnie po schodach. Próbowałem się bronić, kopałem i biłem, pomimo tego, że ten facet nadal mnie trzymał. Stąd wzięły się te siniaki i krew. Facet nieźle mnie podrapał – skrzywił się – Zacząłem się szarpać i mocno go popchnąłem. Gdy tylko poczułem, że nikt mnie nie trzyma zrzuciłem opaskę z oczu i wybiegłem z tej waszej piwnicy.
- Ja… ja nie wiem co powiedzieć. Och, Liam, zatrzymaj się. Proszę cię, stań tu na poboczu.
Zdezorientowany chłopak nie wiedział o co ci chodzi. Czy może zwariowałaś albo tylko żartujesz. Jednak posłuchał  cię i już po chwili wasze auto stanęło. Oparłaś się o siedzenie i głośno westchnęłaś. Wysiadłaś z samochodu pokazując gestem, aby Liam zrobił to samo.  Stanęłaś przed nim i spojrzałaś w jego wielkie od strachu oczu. Ujęłaś jego twarz w dłonie głaszcząc go jednocześnie po policzku.
- Wiem, że nie powinnam. Ale….. – wasze usta nagle złączyły się w pocałunku. Najpierw był on bardzo delikatny i subtelny, lecz po chwili przerodził się w burzę namiętności. Chłopak jedną dłoń wplątał w twoje włosy, a drugą mocno ścisnął dwój pośladek. Zajęczałaś z zachwytu. Złapałaś Liama za koszulę i jedną ręką otworzyłaś drzwi od samochodu. Cały czas całując chłopaka pchnęłaś go na tylne siedzenie. Wasze języki wirowały połączone ze sobą. Ręką zaczęłaś masować krocze Liama, wyczuwałaś, że jego penis robi się już coraz twardszy. Zsunęłam głowę w dół, rozpięłaś mu spodnie i wyciągnęłaś penisa na wierzch. Stał już dość konkretnie. Twardy, w miarę duży, wygięty ku górze. Bez chwili wahania zatopiłaś jego penisa w swoich ustach. Ssałaś go dosyć mocno, próbując włożyć jak najwięcej do ust. Liam złapał cię za głowę i zaczął dociskać. Momentami czułaś go w swojej krtani. Liam oderwał cię od swojego penisa, ściągnął twoje spodnie i położył na siedzeniu. Zbliżył swoje usta do twojego ucha.
- [T.I], nie powinniśmy…. Ale cóż, jesteś wspaniała w tym co robisz – wymruczał.
Zrzuciłaś z siebie bluzę, koszulkę, pozostałaś jednak w staniku. Chłopak  wyciągnął twoje piersi ze stanika na wierzch, nie ściągając go. Zaczął ssać twoje sutki masując przy tym piersi. Nie był zbytnio delikatny, ale facet musi dominować. Zszedł niżej, ściągnął twoje spodnie, odwrócił cię tyłem do siebie. Fotel był opuszczony i przesunięty maksymalnie do tyłu więc miejsca było wystarczająco. Było ci cholernie przyjemnie, ale wiedziałaś, że nie możesz tak postąpić. Liam zaczął całować cię namiętnie po szyi robiąc ci przy tym mnóstwo malinek. Po chwili jednak odepchnęłaś go od siebie.
- Liam, stop. Nie możemy tego zrobić. Po prostu nie możemy ! – westchnęłaś i ze zdenerwowania przygryzłaś dolną wargę – Ubierz się, proszę.
Chłopak zasmucił się ale wykonał twoje polecenie. Ty również się ubrałaś , a po kilku minutach ze spuszczonymi głowami siedzieliście koło siebie. 

czwartek, 14 marca 2013

Rozdział VII

Dzięki za miłe komentarze . Kochamy was <3 .. 
 Już wszystko naprawiłam i możecie zostawiać komentarze anonimowo o co gorąco Was prosimy ... Miłego czytania i komentowania . ;)

P.S. Taaak, jesteśmy niewyżyte i zboczone :) .. Dalej będzie więcej akcji . A właśnie ! W naszym opowiadaniu CHŁOPCY NIE SĄ ZESPOŁEM , lecz jedynie Liam jest przyjacielem Zayn'a :) .

**************************************************************************


Po chwili dotarłaś pod swój dom. Samochód ojca nadal stał na podjeździe, a drzwi były szeroko otwarte. Stanęłaś przed nimi, westchnęłaś i energicznym krokiem weszłaś do środka. Torebkę odłożyłaś na stół i zaczęłaś się rozglądać. Było cicho i ciemno, nic nie wskazywało na czyjąś obecność.
- Halo ! – krzyknęłaś – Tato, to ja. Możemy pogadać ? – nadstawiłaś ucho, aby usłyszeć odpowiedź. Jednak nikt się nie odezwał. Nagle usłyszałaś za sobą ciche kroki. Odwróciłaś szybko głowę w stronę hałasu. Byłaś przerażona, a serce biło ci jak oszalałe. Pobiegłaś cicho do kuchni i na oślep otworzyłaś pierwszą lepszą szufladę. Odetchnęłaś z ulgą widzą srebrne ostrza noży. Wyciągnęłaś jeden i przykucnęłaś. Zauważyłaś ciemną postać mężczyzny, która wlepiała w ciebie wzrok i zbliżała się do ciebie powolnym krokiem.
- Nie dotykaj mnie ! Odejdź ! – wykrzyczałaś – W każdej chwili mogę zadzwonić na policję !
Postać nie odzywając się nadal dążyła w twoim kierunku. Wstałaś szybko i pobiegłaś do drzwi. Już miałaś uciec z domu, gdy nagle poczułaś silny uścisk na twoim ramieniu. Pod wpływem bólu ugięłaś się i upadłaś na ziemię. Postać zbliżyła swoją twarz do twojej przyszpilając cię do podłogi. W dłoni trzymałaś nóż, którego bardzo chciałaś użyć ale nie dawałaś rady. Nagle mężczyzna wyrwał ci narzędzie z dłoni i mocno dźgnął cię nim w ramię. Odchyliłaś głowę do tyłu i krzyknęłaś z bólu. Oczy zaszły ci łzami a twoje ciało zrobiło się jak z waty. Twoje ręce opadły bezwładnie a z rany wylewały się strumienie krwi. Przymknęłaś lekko oczy, poddając się.
- Proszę…. – wyszeptałaś – Nie rób mi tego….
Ostatnim obrazem, który zobaczyłaś była ręka mężczyzny z nożem przy twoim gardle, a już po chwili nastała ciemność………
Obudziłaś się. Otworzyłaś szeroko oczy, rozglądając się po pokoju. Na szczęście a może i nieszczęście nadal znajdowałaś się w swoim domu, a nieznanego mężczyzny nie było w pobliżu. Podparłaś się na rękach i chciałaś wstać, ale nie dałaś rady. Twoje ramię nadal krwawiło, a co gorsza leżałaś w kałuży krwi. Przerażona wyciągnęłaś komórkę z kieszeni. Chciałaś zadzwonić do Zayna, ale twój telefon przestał działać. Obejrzałaś go dokładnie i zorientowałaś się, że ktoś wyjął z niego baterię. Zerknęłaś na drzwi. Były lekko uchylone, więc była szansa ucieczki. Podczołgałaś się do nich, gdy nagle ktoś zastąpił ci drogę. Spojrzałaś w górę i ujrzałaś twarz mężczyzny. Wyciągnął  rękę w twoją stronę. Złapałaś ją a nieznajomego pociągnęłaś na ziemię. Szybkim ruchem chwyciłaś nóż leżący koło niego. Wykonałaś zamaszysty ruch i dźgnęłaś go kilkakrotnie w rękę. Wstałaś nie zwracając uwagi na silny ból oraz bezwładność ciała i pobiegłaś do domu Zayna. Gdy dotarłaś na miejsce od razu padłaś w ramiona chłopaka. Malik widząc cię całą we krwi i zapłakaną mocno cię przytulił.
- Mówiłem, że to zły pomysł, abyś tam szła – wyszeptał
- Przepraszam ! Już nigdy więcej tego nie zrobię…. – załkałaś
- Cii…. Kochanie, uspokój się. Chodź, trochę cię ekhem….ogarniemy​ – zażartował po czym znów spoważniał – Kocham cię. Gdyby coś ci się stało, nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Chodź… - odparł Zayn, pocałował cię w usta i wziął na ręce. Zaniósł cię do łazienki i delikatnie postawił na ziemi. Napuścił do wanny ciepłej wody i uśmiechnął się promiennie. Zsunął z ciebie bluzę, koszulkę, odpiął stanik. Zadrżałaś z zimna. Chłopak zauważył to i objął cię w pasie. Krew z twojej rany przestała lecieć, ale nadal cię bolało. Chłopak delikatnie całował cię po szyi, następnie po ramionach aż zjechał ustami do twojego brzucha. Zdjął z ciebie spodnie i majtki, wziął na ręce i włożył do wanny. Z twoich ust wydobył się dźwięk rozkoszy, co Zayn zrozumiał jako zachętę. Już po chwili stał przed tobą nagi. Spojrzał się na ciebie pytająco, a ty kiwnęłaś twierdząco głową przygryzając przy tym zadziornie wargę. Chłopak wszedł do wanny, a ponieważ była ona duża, bez problemu usiadł za tobą. Oparłaś się o jego klatkę piersiową i przymknęłaś oczy. Malik zaczął masować ci ramiona uważając na ranę. Opłukał ją wodą po czym lekko ją ucałował. Mulat z masażem zjechał niżej, na twoje piersi. Pieścił je, lekko szczypał co wprawiło cię w ogromne podniecenie. Odwróciłaś głowę w jego stronę a wasze usta zatknęły się w namiętnym pocałunku. Zanurzyłaś rękę pod wodę i odszukałaś penisa chłopaka. Złapałaś go i zaczęłaś się nim zabawiać. Masowałaś go, dotykałaś, wiedziałaś, że to chłopak lubi najbardziej. Drugą ręką złapałaś dłoń chłopaka i poprowadziłaś ją do swojej kobiecości. Malik od razu zrozumiał o co ci chodzi i wbił palce w twoją pochwę. Odchyliłaś głowę do tyłu i zacisnęłaś mocno dłoń na penisie Zayna. Jęczałaś z rozkoszy, uwielbiałaś takie zabawy. Chłopak poruszał palcami energicznie a ty czułaś że zaraz dojdziesz. W pewnej chwili krzyknęłaś a twoje ciało wygięło się w łuk. Po waszej zakończonej zabawie oddychaliście ciężko i głośno. 
- Rozumiem, że czujesz się już lepiej – wymruczał Zayn do twojego ucha. Zachichotałaś i pocałowałaś go w policzek.
- Dziękuję ci. Za wszystko. Za to, że mi pomagasz, za to że jesteś przy mnie i….. – przygryzłaś wargę i złapałaś szybko penisa Zayna – i za to – uśmiechnęłaś się
- Oj nie ma za co. Dla mnie to sama przyjemność – odparł i cię objął

~*~
Nazajutrz obudził Cię silny ból. To zranione ramię dało o sobie znać. Rana szczypała i lał się z niej przeźroczysty płyn. Nie zwlekałaś. Zadzwoniłaś po taksówkę, naszykowałaś się do wyjścia i zanim przyjechała usiadłaś na łóżku koło śpiącego Zayn’a. Patrzyłaś na niego, spał spokojnie. Można powiedzieć że momentami nawet uśmiechał się przez sen i dziwnie pomrukiwał. Wyglądał jak mały słodki kotek. Nie wiele brakowało, a głośny roześmiałabyś się lecz udało Ci się opanować tę chęć. Gdy usłyszałaś klakson samochodu pocałowałaś chłopaka czule w czoło, wzięłaś kurtkę oraz torbę i szybkim krokiem udałaś się w stronę taksówki. To było dziwne, iż nienawidziłaś szpitala lecz marzyłaś już o widoku lekarzy a także o złagodzeniu bólu.
~ * ~

Po powrocie weszłaś powoli do domu. Miałaś nadzieję, że Zayn jeszcze śpi i o niczym nie wie. Nie było Cię raptem godzinę. Niestety nic z tego. Chłopak chodził nerwowo po pokoju. Z nogą w gipsie wyglądało to dość zabawnie. Gdy tylko Cię usłyszał doskoczył do Ciebie prawie się przewracając.
-Gdzie byłaś ?! – krzyczał.- Czemu nie powiedziałaś, że wychodzisz ?! Martwiłem się. – mówił strasznie zdenerwowany.
-Spokojnie, byłam tylko.. tylko.. – Nie wiedziałaś co mu powiedzieć. Nie chciałaś go martwić. Niestety, zdjęłaś kurtkę zapominając o widocznym bandażu.
-Co to jest ?! To.. to .. to ta rana. No tak ! A mogłem wczoraj Cię zabrać do tego cholernego szpitala, przecież bardzo cierpiałaś. Nie rozumiem czemu tego nie zrobiłem- mówił obwiniając siebie o wszystko co złe. Nie tylko ból ale także o to że poszłaś na to spotkanie z ojcem i w ogóle.
- Ej spokojnie.- powiedziałaś łapiąc go za rękę i przykładając sobie jego dłoń do policzka – Ja nie obwiniam Cię o nic. Przecież mam mózg wiem co robię. A przynajmniej tak mi się wydaje, że wiem. Potrzebuję jedynie twej miłości, czułości, wsparcia i zaufania. Naprawdę nic nie zrobiłeś – ciągnęłaś uspokajając chłopaka.
- Nigdy więcej nie wychodź nie mówiąc mi o tym. Zwariuję następnym razem . Ale gdy Cię nie było wpadłem na pewien pomysł. – powiedział ciągnąc Cię za rękę w stronę kanapy. Posadził Cię i usiadł obok Ciebie. Obróciłaś się w jego stronę krzyżując nogi abyście mogli na siebie patrzeć- Posłuchaj. Nie chcę się narzucać. Ale ja Cię kocham i z tego co mi wiadomo ty kochasz mnie. Więc sądzę, że powinnaś zamieszkać ze mną . – mówił z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Naprawdę ?! Myślisz, że powinniśmy... No pewnie. Kochamy się! A ja i tak boję się już mojego starego domu...- odrzekłaś zbliżając się do Zayn’a i składając na jego ustach soczystego buziaka. – A co z moimi rzeczami ?
-Hmm.. Może pojadę tam z Tobą?
- O nie! Ty nie możesz się forsować, a jeszcze na dodatek ta noga. Dopiero co wyszedłeś ze szpitala. Pojadę sama. – mówiłaś uśmiechając się do chłopaka lecz w głębi serca strasznie się bałaś tego co może Cię spotkać w twoim (już starym) domu.
- Nie ze mną tak ... – powtórzył chłopak z tajemniczością w głosie. Nie zdążyłaś zareagować bo dokuśtykał do kuchni zamykając za sobą drzwi. „A może poczuł się urażony ? Przecież był tym samym Zayn’em co przed pobiciem .” pomyślałaś , lecz zaraz odgoniłaś od siebie tę myśl. Nie wyglądał na smutną osobę. Gdy wychodził byłaś pewna, że wpadł na jakiś pomysł. Z tych jakże głębokich rozmyślań wyrwał Cię ukochany , który wracał do Ciebie głośno stukając gipsem o podłogę.
-A więc.. – zaczął głośno i wyraźnie jakbyś stała daleko lub niedosłyszała – pojedzie z Tobą Liam. Zgodził się od razu, będzie tutaj za pół godziny. – kontynuował podrzucając lekko telefon. Po chwili jednak spojrzał na Ciebie z szerokim uśmiechem. Odwzajemniłaś go. Przyjrzałaś mu się dokładnie, był zestresowany a w jego oczach krył się smutek. Nie wiedziałaś co się stało .
- Zayn ..? Czy coś się wydarzyło ? – zapytałaś unosząc lekko jego podbródek.
-Co masz na myśli ? – odpowiedział pytaniem na pytanie czego bardzo nie lubiłaś.
- Powiedz mi. Widzę, że coś jest nie tak . – powiedziałaś patrząc głęboko w jego oczy. Chłopak spuścił wzrok niżej i wpatrywał się w podłogę.
-[T.I]... Dziwnie się czuję nie mogąc Ci pomóc, nie czuję się męski gdy karzesz siedzieć mi w domu. A to też stało się przeze mnie – powiedział dotykając lekko twój bandaż i przejeżdżając po nim opuszkami palców.
- Wątpisz w to że jesteś męski ?! Zayn, głuptasie . – powiedziałaś po czym pocałowałaś go namiętnie. – Czy wczorajszy dzień nie udowodnił Ci o twej męskości ?!
- Wiesz, że nie o to chodzi. Ten gips mnie już wkurwia, mam ochotę go rozedrzeć czy rozłamać i wrócić do normalności ! – krzyczał. Zachichotałaś z jego miny naburmuszonego dziecka. Lecz on nie wiedział co Cię rozbawiło.
- Jesteś jak najbardziej normalny. Kocham Cię ! – powiedziałaś mocno go przytulając i całując w czoło – ale teraz idę nam zrobić coś do jedzenia bo śniadanie to podstawa. Tak zawsze mówiła moja mama – dawno o niej nie mówiłaś, miałaś ochotę się rozpłakać i myśleć tylko o niej lecz powstrzymałaś to uczucie i poszłaś przygotowywać posiłek szybko by zdążyć go zjeść przed przyjściem Liama.

poniedziałek, 11 marca 2013

Zayn: Rozdział VI

Kurcze... jesteście wspaniali ! Kochamy was !!! Dziękujemy za te milutkie komentarze, przez kóre naprawdę się uśmiechamy : ) I prosimy was - jeśli czytacie naszego bloga to komentujcie. Dla nas nawet jeden komentarz to bardzo wiele. Dużo to dla nas znaczy : )
A o to VI rozdział opowiadania o Zaynie. Życzymy miłego czytania : D


- To co, do ciebie czy do mnie ? – spytałaś maskując swój smutek i podenerwowanie
- Nieważne gdzie, ważne, że z tobą ! – zaśmiał się chłopak i pocałował cię w policzek.
- Cóż… może do ciebie ? Wolałabym u ciebie….
- Nie ma sprawy. Zadzwonimy po taksówkę ? – spytał Zayn
Wyjęłaś z kieszeni komórkę i zadzwoniłaś po taksówkę. Samochód pojawił się po chwili a po kilku minutach dojechaliście pod dom Zayna. Chłopak otworzył drzwi i grzecznie wpuścił cię do środka. Zapaliłaś światło i zaczęłaś się rozglądać po domu. Był skromny ale za to przytulny.
- Twoi rodzice wyjechali, prawda ? – spytałaś niewinnie
- Oj tak. Mamy cały dom dla siebie. Dosłownie ! – krzyknął chłopak i rzucił cię na kanapę. Było mu ciężko z jedną nogą w gipsie ale dawał radę. Przesunął delikatnie kciukiem po twoim czole, po krągłości policzka, aż do brody. Zdjął z ciebie bluzkę, którą rzucił na podłogę a następnie odpiął koronkowy stanik i położył go na ziemi. Podniósł twoje włosy do góry i ucałował kark. Dotknął językiem zagłębienia za uchem, a następnie delikatnie pocałował skórę w zagłębieniu szyi. Przeniósł swoje usta na twoje piersi, ssał i gryzł sutki. Zdjęłaś mu bluzę, potem koszulkę i zaczęłaś go całować po nagim torsie. Przejechałaś lekko ręką po wypukłości w jego spodniach, a następnie szybkim ruchem mu je odpięłaś i zdjęłaś. Sprawiło ci to lekką trudność ze względu na gips. Chwyciłaś w rękę jego penisa przesuwając nią po nim w górę i w dół. Zayn głośno oddychał  i jęczał z podniecenia, a ty cieszyłaś się w duchu, że sprawiasz mu tyle przyjemności. Wzięłaś penisa do buzi liżąc, stając i gryząc jego główkę. Poczułaś, że robi się coraz większy i twardszy. Uśmiechnęłaś się mimowolnie. Malik objął cię w pasie i położył na plecach. Ściągnął z ciebie spodnie a potem majtki. Bez żadnej gry wstępnej wszedł w ciebie wślizgując się głęboko do twojego wnętrza. Z głębi twojego gardła wydobyło się głośne mruczenie. Stukałaś palcami w ramiona chłopaka podczas, gdy on pchał cię z całych sił. Twój uścisk zrobił się mocniejszy a paznokcie wbiłaś ostro w skórę pleców Malika. Kiedy Zayn zaczął tracić kontrolę zadrżałaś pod nim a twoje ciało wygięło się w łuk. Mulat co chwila zwalniał a potem przyspieszał jednocześnie masując twoje piersi. Krzyknęłaś głośno, kiedy oboje doszliście. Wasze soki się zmieszały, a ciebie ogarnęło poczucie triumfu. Zayn pocałował cię namiętnie w usta, ale nie przerwał waszej zabawy. Położył cię brzuchu i zaczął pchać od tyłu. Musiał co chwilę robić sobie przerwę ze względu na lekki ból w nodze. Chłopak szczypał twoje pośladki i je bił co sprawiało ci ogromny ból ale i podniecenie. W końcu z ciebie wyszedł całując cię na koniec w czoło.
Długo jeszcze leżeliście obok siebie w całkowitej ciszy. Od czasu do czasu jedynie Zayn pocałował Cię w szyję . W końcu wstałaś, założyłaś na siebie jedynie koszulę chłopaka i poszłaś do kuchni. Nie musiałaś długo siedzieć w samotności iż gdy chciałaś nalać sobie czegoś do picia usłyszałaś kuśtykanie chłopaka. Udałaś, że tego nie słyszysz i stałaś cały czas w tym samym miejscu. Nagle poczułaś ręce Zayn’a najpierw na swoim tyłku a potem na biodrach. Przycisnął Cię mocno do siebie po czym odwrócił i zaczął Cię namiętnie całować.
 Starałaś się coś powiedzieć lecz on nie dawał Ci takiej szansy.
 -Czemu tak szybko uciekłaś? Czy ja powiedziałem że to koniec ?- powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
- Zayn...Tutaj chcesz „to” robić ?- zapytałaś lekko mruczącym głosem. Na początku nie odpowiedział, całował Cię dalej. W końcu jednak przerwał.
- Jak Ci już mówiłem, mnie miejsce nie przeszkadza, ważne abyś to Ty była ze mną- mówił odwracając Cię w stronę stołu i zrzucając z niego wszystko na podłogę. Położył Cię na nim i zaczął namiętnie całować Cię po szyi i dekolcie. Wyczekałaś odpowiedni moment i wyślizgnęłaś się z jego uścisku.
-Skarbie, co za dużo to nie zdrowo – mówiłaś idąc w stronę łazienki kręcąc biodrami.
-Tego nigdy za wiele ! – krzyknął za Tobą chłopak.
Weszłaś do łazienki i zamknęłaś drzwi na klucz. Nie chciałaś by Ci przeszkadzał. Zdjęłaś koszulę i weszłaś pod prysznic. Czułaś jak strugi wody spływają po całym ciele.Tego Ci było trzeba. Myślałaś o stanie zdrowia chłopaka i wspólnie spędzonym czasie. I nagle z tego wspaniałego stanu wybiła Cię myśl o ojcu. Nie wiedziałaś gdzie teraz jest, ani czego chciał. Pomimo tego, że nienawidziłaś go z całego serca to byłaś ciekawa co skłoniło go do powrotu. „Muszę się z nim zobaczyć”: pomyślałaś lecz po chwili namysłu stwierdziłaś, że to Zayn jest ważniejszy i najpierw spędzisz czas z nim. Nagle usłyszałaś głośny huk . Szybko ubrałaś się i wyskoczyłaś z łazienki.
-Zayn? Zayn? Zayn do cholery gdzie jesteś?! – krzyczałaś idąc w stronę sypialni.
 -Spokojnie, tu jestem. – usłyszałaś głos z kuchni. Pobiegłaś w drugą stronę myśląc o najgorszym. Zobaczyłaś siedzącego na podłodze Zayn’a z szerokim uśmiechem na twarzy.
Od razu doskoczyłaś do niego i spojrzałaś mu w oczy wcale się nie śmiejąc. Martwiłaś się.
-Skarbie co się stało ?- zapytałaś ze zdenerwowaniem w głosie.
-Ej, spokojnie. Wiesz, nie jestem przyzwyczajony go gipsu i no cóż.. Przewróciłem się. Nie martw się nic mi nie jest. – rzekł łapiąc Cię za rękę a potem wstając.
-Proszę nie strasz mnie więcej. – odpowiedziałaś sztucznie się uśmiechając. Chłopak chyba to zauważył ale na początku nic nie mówił tylko wpatrywał się w Ciebie. On czuł że coś jest nie tak.
-Kochanie, możesz powiedzieć dlaczego tak na mnie patrzysz? – spytałaś uśmiechając się przy tym.
-Jesteś bardzo pociągająca – odpowiedział puszczając do Ciebie oczko .
- Dzięki, ale widzę po twoich oczach że chodzi o coś innego.- odrzekłaś.
-Dlaczego jesteś taka spięta, co się stało  Czegoś mi nie powiedziałaś prawda? – zapytał chociaż tak naprawdę był pewny, że nie opowiedziałaś mu o wszystkim.
-A więc... Gdy wyszłam ze szpitala aby się odświeżyć poszłam do domu . A tam...tam mój tata- zaczęłaś bardzo niepewnie a potem powiedziałaś chłopakowi wszystko. To co się stało w domu a także to dlaczego nienawidzisz ojca. Słuchał Cię z zaciekawieniem ale z minuty na minutę robił się coraz bardziej wściekły słysząc o twym tacie.
- I co masz zamiar zrobić ? – zapytał po wysłuchaniu twojej opowieści.
- Chciałabym się z nim spotkać. Dowiedzieć dlaczego przyjechał. – rzekłaś spuszczając wzrok niżej.
-Jak ty to sobie wyobrażasz ?! A może on ma złe zamiary ? NIE ! Nie zgadzam się, nigdzie dzisiaj nie idziesz! Nie pozwolę Ci. Gdyby stała Ci się krzywda nie wybaczyłbym tego sobie – krzyczał , był bardzo pewny siebie. Po wyrazie jego twarzy można było wywnioskować, że strasznie się o Ciebie martwił.
-Spokojnie, nie denerwuj się. Ja chcę do niego iść. Muszę wiedzieć co skłoniło go do powrotu – mówiłaś lecz sama strasznie się bałaś.
-To ja pójdę z Tobą – odrzekł Zayn uśmiechając się.
-Nie, nie, nie. Nie możesz się męczyć z tą nogą. A poza tym może przy Tobie nie będzie chciał mówić – rzekłaś trzymając chłopaka za ręce i przykładając je do twarzy.
-Jak ty się uprzesz to nic Cię nie powstrzyma. Jak musisz to idź ale wracaj szybko, bo tęsknota za Tobą jest zbyt silna.- odrzekł unosząc kąciki ust.
-Dziękuję, kocham Cię ! – powiedziałaś po czym pocałowałaś go w usta i pobiegłaś po swoją torebkę. Szybko założyłaś buty i kurtkę. Pocałowałaś chłopaka na pożegnanie i wyszłaś z nadzieją, że twój tata cały czas jest w tym samym miejscu.

poniedziałek, 4 marca 2013

Zayn: Rozdział V


Dziękujemy wam wszystkim za te wspaniałe komentarze ! Jesteśmy miło zaskoczone : ) Mamy nadzieję, że najnowsza część spodoba wam się tak samo jak pozostałe. A więc , zachęcamy was do czytania i komentowania : )

...........................................................................................................................................

Potrzebowałaś tej bliskości. Bliskości chociaż od niego. Rzuciłaś mu się na szyję lecz pielęgniarki zaraz Cię od niego odciągnęły, iż musieli odłączyć go od niepotrzebnej aparatury. Stałaś koło okna i patrzyłaś na park przed szpitalem. Zobaczyłaś kobietę rozmawiająca i śmiejącą się z młodą dziewczyną na ławce.  Zaczęłaś znowu myśleć o mamie. Rozpłakałaś się.  Nie chciałaś wychodzić z sali a przecież nie mogłaś pokazać mu, że cierpisz. Obudził się, żył, to było najważniejsze. W tym właśnie momencie lekarze i pielęgniarki odeszli zostawiając Cię w sali samą z Zaynem. Od razu do niego podbiegłaś, usiadłaś na łóżku i spojrzałaś w jego przepiękne oczy. Uśmiechnęłaś się ale chyba nie wyszło tak jak chciałaś bo Zayn objął Cię mocno i przysunął do siebie jeszcze bliżej.
- Co się stało? Skarbie, dla mnie zawsze będziesz piękna ale wyglądasz na załamaną i roztrzęsioną- mówił głaszcząc Cię po głowie.
-Boże Zayn... Tak wiele się stało. Najpierw twój wypadek a potem.. potem ... – nie dokończyłaś, wyrwałaś się z jego objęć podeszłaś do okna oparłaś się rękami o parapet i czułaś jak po twoich policzkach spływają łzy. Spojrzałaś na pustą już ławkę na której siedziała wcześniej matka z córką. Zrozumiałaś, że to trochę jak ty i mama. Najpierw jest a chwilę potem tego nie ma.
-[T.I] co się stało? Spokojnie, nie płacz wszystko będzie dobrze-odpowiedział patrząc na Ciebie zatroskanym wzrokiem.
-Zayn ! Nic nie będzie dobrze! Moja mama nie żyje. Ojciec wyjechał. Zostałeś mi tylko ty. Czułam się strasznie przez te kilka dni kiedy nie miałam się do kogo odezwać. To były najgorsze dni mojego życia – krzyczałaś chodząc nerwowo po sali. Chłopak usiadł i obserwował twoje kroki.
-Gdybym mógł objąłbym Cię i nie puszczał. Lecz te diabelskie maszyny za mocno mnie trzymają. Ty do mnie podejdź- powiedział wyciągając do Ciebie rękę. Nie musiał Cię długo namawiać. Od razu do niego doskoczyłaś i pocałowałaś. Położyłaś się obok niego a on objął Cię jedną ręką w talii a drugą złapał Cię za nogę. Nie przeszkadzało Ci to . Wtuliłaś się w jego nagi tors ciągle płacząc. Dopiero teraz zauważyłaś, że chłopak ma jedynie gips na nodze. Zniknęły bandaże, plastry, opatrunki. Zostały same siniaki i strupy. Ale i tak był piękny i idealny. Długo leżeliście tak wtuleni w siebie, czułaś się błogo. Usnęłaś, w końcu od kilku dni usnęłaś bez problemu. Słyszałaś kroki pielęgniarki i nie wyraźne słowa, jedynie usłyszałaś Zayna mówiącego : „Spokojnie niech zostanie” i poczułaś ciepły pocałunek na czubku głowy. Obudziłaś się dopiero rano. Chłopak już nie spał, leżał w tej samej pozycji w której zobaczyłaś go ostatni raz przed zaśnięciem, widziałaś że jest mu nie wygodnie więc od razu wstałaś.
-Dzień dobry ! – powiedziałaś uśmiechając się i całując go namiętnie.
-Mmm... Tak możesz budzić mnie codziennie- odparł puszczając do ciebie oczko.
-Da się załatwić! – rzekłaś unosząc porozumiewawczo brwi. Pierwszy raz od dłuższego czasu czułaś się wyspana i szczęśliwa . Miałaś ochotę skakać, śpiewać i tańczyć.
- Wiesz co skarbie.. Ja pojadę do domu. Szybko się przebiorę, odświeżęi wracam- powiedziałaś z uśmiechem i zadowoleniem.
-Nie chcę Cię tak łatwo wypuszczać ale skoro musisz to wracaj szybko ! – mówił Zayn. Pocałowałaś go, wzięłaś torbę i wyszłaś. Minęłaś na korytarzu wiele ludzi zerkających na Ciebie dziwnie. Ale nie trudno było się dziwić. Do tej pory byłaś cichą, zdołowaną i zmęczoną życiem dziewczyną a teraz szłaś wesoła i uśmiechnięta. Na piechotę do domu miałaś ok. 30 min. Stwierdziłaś, że warto się dotlenić. Byłaś zadowolona. „Łapałaś ” promienie słońca i nuciłaś swoją ulubioną piosenkę. Myślałaś o mamie, o tym co było i tym co może się zdarzyć, ale nadszedł też czas na te smutne wspomnienia : siniaki ,rany, łzy które zawdzięczałaś nie komu innemu tylko tacie. Jednak nawet to nie zepsuło Ci humoru. Szłaś, patrzyłaś na bawiące się dzieci i spacerujących ludzi. Gdy doszłaś do domu coś Cię zaniepokoiło. Na początku nie wiedziałaś co ale w końcu zrozumiałaś, że o jakiś obcy samochód stoi przed twoim domem. Chciałaś otworzyć drzwi lecz już były otwarte, „Co jest do cholery?!”- pomyślałaś i zerknęłaś do środka przez szparkę. Może to ten zabójca znowu przyszedł.. Nie byłaś pewna. Weszłaś powoli. Na kanapie siedział mężczyzna. Podeszłaś do niego. Nie bałaś się, a wręcz byłaś pewna siebie. Na sofie siedziała osoba, która przyczyniła się do twojego cierpienia i bólu. Nie wiedziałaś co zrobić.
-T-t- tata ..-zapytałaś niepewnie faceta, który był Ci zupełnie oby pomimo tego że był z tobą spokrewniony .
Mężczyzna odwrócił głowę w twoją stronę. Podniósł się szybko z kanapy i energicznym krokiem do ciebie podszedł. Uniósł rękę ale zawisła mu w powietrzu po czym szybko ją opuścił jakby chciał wykonać jakiś ruch. Spojrzał się na ciebie smutnymi oczami, oczami, które bardzo dobrze znałaś. Które były częścią ciebie.
- Co ty tu robisz ? – wycedziłaś przez zęby
- Ech…. Kochanie… - zaczął ojciec – ja ci wszystko wytłumaczę. Wszystko… - rozpłakał się. Mocno cię przytulił a twarz wtulił w twoje włosy. Natychmiast go od siebie odepchnęłaś.
- Nie ! Ja nie chcę ani twoich przeprosin ani twoje tłumaczenia dlaczego mnie zostawiłeś ! W ogóle po co tu przyjechałeś ? ! No bo chyba nie po to żeby się ze mną zobaczyć ! Przepraszam bardzo, ale w to akurat nie uwierzę ! – wykrzyczałaś mu prosto w twarz/ Przez parę sekund patrzyliście sobie w oczy po czym odwróciłaś się na pięcie i pobiegłaś do swojego pokoju. Zatrzasnęłaś drzwi i wyjęłaś podróżną torbę z szafy. Wrzuciłaś do niej najpotrzebniejsze ubrania oraz kosmetyki. Narzuciłaś na siebie czyste spodnie oraz koszulkę, przerzuciłaś sobie torbę przez ramię i wyszłaś z pokoju.
- Zaraz, zaraz. A gdzie ty się wybierasz ? – spytał rozzłoszczony ojciec
- Jak najdalej od ciebie – odparłaś i ruszyłaś do szpitala. Dotarłaś po kilkunastu minutach i od razu udałaś się do sali, gdzie leżał Zayn. Spodziewałaś się go leżącego w łóżku, ale zamiast tego zastałaś go siedzącego na krześle. Na twój widok uśmiechnął się promiennie.
- Szybko wróciłaś. Ale to dobrze. Będziemy mieli więcej czasu dla siebie – odparł zadowolony i puścił do ciebie oczko. Tobie, jak zwykle na jego widok przyspieszyło serce. Patrząc na niego czułaś się szczęśliwa i wiedziałaś, że masz dla kogo żyć i, że nie możesz się poddać. Położyłaś torbę na ziemi, podeszłaś do mulata o ujęłaś jego twarz w dłonie. Wasze usta zetknęły się w namiętnym pocałunku. Następnie objęłaś chłopaka, a ponieważ było ci nie wygodnie, ponieważ on siedział na krześle, lekko usiadłaś na jego zdrowej nodze. Zayn wplątał jedną dłoń w twoje włosy a drugą głaskał cię po plecach. Całując go, zapominałaś o całym otaczającym was świecie. Przymknęłaś oczy i rozkoszowałaś się chwilą. 
- [T.I], może nie tutaj ? – wymruczał ci do ucha Malik – Ja za siebie nie ręczę. Tylko żebyś potem nie narzekała, że nie masz na sobie ubrania i, że wszyscy widzieli cię nago.
- Ale wiesz, że ja mogę z tobą zawsze i wszędzie ? – droczyłaś się
- Ja wiem kochanie. Ale może lepiej będzie u ciebie w domu ?
Nagle jakby cię sparaliżowało. Twoje oczy zaszły łzami a ręce zaczęły ci cię trząść. Podenerwowana zeszłaś z nogi Zayna i usiadłaś na szpitalnym łóżku. Ukryłaś twarz w dłoniach i cicho płakałaś. Chłopak widząc w jakim jesteś stanie podszedł do ciebie i cię objął. Nie zamęczał cię pytaniami typu „Co się stało?” albo „Czy ktoś ci wyrządził krzywdę?”. Po prostu był przy tobie a tego najbardziej potrzebowałaś – jego ciepła i bliskości. Siedzieliście tak chwilę przytuleni do siebie dopóki nie usłyszeliście chrząknięcia. Była to pielęgniarka, która przyglądała wam się z zaciekawieniem.
- Panie Malik, myślę, że może pan iść do domu. Został pan wypisany, wszystko już jest załatwione – odparła kobieta
Zerwałaś się szybko z łóżka i pocałowałaś chłopaka w usta.
- Tak strasznie się cieszę ! Teraz wszystko będzie dobrze, ułoży nam się, naprawdę ! – krzyczałaś. Te wszystkie bzdury wmawiałaś sobie, żeby tylko poczuć się lepiej. Ale wiedziałaś, że nie będzie już tak jak dawniej. Podniosłaś torbę z ziemi, złapałaś mulata za rękę o wolnym krokiem wyszliście ze szpitala. 

sobota, 2 marca 2013

Zayn : Rozdział IV

Chciałybyśmy podziękować pewnej osobie.  Klaudiia duśka,
To dzięki Tobie ta kolejna część tak szybko i uśmiech na twarzy , a wszystko przez jeden komentarz.
A o to kolejna część !!
Miłego czytania ... :) 


P.S. Proszę ... komentujcie ! :* 

******************************************************************************

Uśmiechnięta weszłaś do kuchni w której była twoja mama i cały czas nucąc nalałaś sobie soku .
- Co się stało? Czemu się tak cieszysz ? – zapytała z głupim uśmiechem na twarzy.
- Nie mogę sobie nucić ? – odpowiedziałaś uszczypliwie
-Pewnie, że możesz. Zawsze Ci ufałam i mam nadzieję, że sama mi powiesz jak przyjdzie na to czas – rzekła i wyszła.
Byłaś zadowolona, że nie wypytywała . Wiedziałaś, że mama uważa iż za wcześnie na chłopców. Przeszłaś wesoła do swojego pokoju i położyłaś się na łóżku, telefon rzuciłaś obok siebie. Ciągle się w niego wpatrywałaś . Minęło półtorej godziny a od Zayna nawet jednego głupiego sms’a . Z minuty na minutę byłaś coraz bardziej rozdrażniona . Później zdenerwowanie zmieniło się w zmartwienie. Nagle telefon zadzwonił.
-Cześć kochanie, no w końcu zadzwoniłeś . Chcesz żebym dostała zawału. Już tęsknię!
- powiedziałaś chociaż z jego strony nie usłyszałaś ani słowa .
-..Yyy.. Dzień dobry ! Dzwonię ze szpitala. Pan Zayn Malik trafił do nas w ciężkim stanie. Został pobity – odrzekł głos w słuchawce.
-Boże.. Już jadę ! – krzyknęłaś i rozłączyłaś się . Wybiegłaś z pokoju. Mama zobaczyła, że jesteś roztrzęsiona.
-Skarbie co się stało ? Spokojnie, może porozmawiamy mamy cały wieczór na babskie pogaduszki ! – Powiedziała mama stając w drzwiach.
-Nie! Tu nie ma o czym gadać ! – Krzyknęłaś
-Ja jednak nalegam- odpowiedziała mama nadal spokojnie. Nie wiedziałaś jak zareagować i co powiedzieć mamie. Nie mogłaś za dużo jej powiedzieć.
-Mamo, proszę Cię nie pytaj ! Muszę wyjść, muszę ! Nic nie zrobiłam, jak będę gotowa to Ci powiem- byłaś już strasznie zła, odepchnęłaś mamę na bok, co nie było w twojej naturze i wybiegłaś. Zrozumiałaś, że nie masz pieniędzy na taksówkę więc zaczęłaś biec. Minęło 15 min. I już byłaś a miejscu. Weszłaś do środka i nie myślałaś o niczym tylko o nim. Dopiero teraz zauważyłaś że po policzka spływają Ci łzy.
-Przepraszam.. gdzie mogę znaleźć Zayna Malika ... Młody chłopak, pobity..- zapytałaś pierwszej napotkanej pielęgniarki
-A ty jesteś ..?-zapytała
-yyy.. narzeczoną ! – odrzekłaś, wiedziałaś, że tylko dzięki temu pozwoli Ci się z nim spotkać.
-No dobrze. Chodź za mną.- rzekła kobieta i poszła przed siebie. Szłaś po krętych korytarzach wśród chorych czy w inny sposób zranionych ludzi , nie ważne czy fizycznie czy psychicznie.
Doprowadziła Cię do małej sali i odeszła. Zrozumiałaś że to tu. Już chciałaś go przytulić, porozmawiać lub cokolwiek lecz nic z tego. Weszłaś do pomieszczenia. W środku znajdowało się pełno pikających, brzęczących czy wydających jeszcze inne odgłosy. Po środku stało łóżko w na nim podobno Zayn. Ciężko było to stwierdzić. Chłopak był cały w bandażach i gipsie. Poznałaś go po palcach, tych pięknych smukłych palcach. Znałaś je doskonale po tym jednym dniu. Usiadłaś koło niego, złapałaś go za rękę i wybuchłaś płaczem. Znałaś go przecież tylko jeden dzień a czułaś jakbyś znała go od zawsze. Była między wami silna więź. Po godzinie płaczu i nadziei na przebudzenie ukochanego pojawił się doktor. Gdy tylko go zobaczyłaś odskoczyłaś.
-Dzień dobry panie doktorze, co z nim ?- powiedziałaś zanim lekarz zdążył Cię zauważyć.
-O, witam. Nie jest z nim najlepiej, lecz wyjdzie z tego po niedługim czasie- odpowiedział uśmiechając się. Nie wiedziałaś czemu był zadowolony lecz poczułaś się lepiej widząc jego uśmiech.
-A czy dzwonił już pan do jego rodziców – zapytałaś .
- Próbowałem lecz chyba są po za granicami kraju. Ale spokojnie, najważniejsze, że pani jest przy nim.- powiedział znowu się uśmiechając. Starałaś się odwzajemnić uśmiech lecz chyba Ci to nie wyszło bo lekarz prychnął, zrobił dziwną minę i zaczął badać chłopaka. Chciałaś zostać lecz zadzwonił Ci telefon.
-Tak mamo ..? – powiedziałaś lecz w słuchawce usłyszałaś jedynie głośny krzyk.
Był to krzyk, który wstrząsnął całym twoim ciałem. Zrobiło ci się gorąco i zaczęłaś się pocić ze zdenerwowania.
- Mamo ? Mamo ! Odezwij się ! – płakałaś.
Usłyszałaś w słuchawce dźwięki tłuczonego szkła, przewracanych rzeczy i… płacz. Płacz twojej matki, który rozpoznałabyś wszędzie. Wyłączyłaś telefon i stałaś w miejscu jak wryta. Minęło już kilkanaście minut. Nie wiedziałaś co robić. Usłyszałaś za sobą kroki, które zbliżały się w twoją stronę.
- Proszę pani ? Czy pani mnie słyszy ? – poczułaś ciepłą dłoń na ramieniu. Wstrząsnął tobą dreszcz a serce zaczęło ci bić jak szalone. Łzy spływały po policzku mocząc twoją kurtkę. Zamrugałaś kilka razy i wybiegłaś z sali.  Gdy wyszłaś ze szpitala zobaczyłaś, że nadjechała karetka. Kilku mężczyzn w czerwonych kombinezonach wyszło z pojazdu niosąc na noszach kobietę przykrytą kocem. Nie widziałaś kto to dokładnie był, ale ujrzałaś ślady pobicia oraz krew. Mężczyźni przejechali z kobietą koło ciebie. Odruchowo spojrzałaś na nosze , a twoje serce przyspieszyło. Ujrzałaś swoją mamę, całą w siniakach, we krwi, z roztrzaskaną czaszką. Zaczepiłaś mężczyznę stojącego koło ciebie.
- Co się stało ? Co jest mojej mamie ? – wykrzyczałaś mu w twarz. Ręce ci się trzęsły ale nie zwracałaś na to uwagi.
- Pani jest córką ? – spytał mężczyzna – Ech… przykro mi. Robimy co możemy ale obawiam się, że…. Że pani matka nie przeżyje.
- Nie… nie, nie! To nie możliwe ! Proszę, powiedzcie, że to nieprawda ! !
- Przykro mi – odparł mężczyzna i zawieźli twoją mamę do sali.
Wbiegłaś do szpitala i pomimo sprzeciwu pracowników udałaś się do pokoju, gdzie leżał twój ukochany. Otworzyłaś drzwi i spojrzałaś na Zayna. Spał, co mogłaś stwierdzić po podnoszącej się i opadającej klatce piersiowej. Ale gdyby nie to, można by było stwierdzić, że nie żyje. Wzięłaś krzesło i postawiłaś koło łóżka. Usiadłaś na nim i dotknęłaś ręki mulata. Jedna była cała posiniaczona i gdzieniegdzie znajdowała się zaschnięta krew a druga była w gipsie. Twoje oczy wypełniły się łzami.
- Zayn….. – płakałaś – Gdybyś wiedział co się dzieje…. Moja mama, nie żyje ! – wybuchłaś płaczem. Ukryłaś twarz w dłoniach. Oddychałaś spazmatycznie, ręce ci się trzęsły a twoja kurtka była już cała mokra od łez. Nie mogłaś wytrzymać, za dużo negatywnych wydarzeń jak na jeden dzień. Oparłaś lekko głowę na klatce piersiowej Zayna. Gładziłaś jego dłoń i głaskałaś włosy. Westchnęłaś głęboko, wstałaś i ruszyłaś do wyjścia. Ostatni raz spojrzałaś na chłopaka. Otarłaś łzy wierzchem dłoni i ruszyłaś do domu. Gdy dotarłaś na miejsce, ubrałaś się w poniszczony dres i rzuciłaś się na łóżko z płaczem. Minęło tak wiele godzin. Oczy miałaś zaczerwienione i wyglądałaś jak królik. Głowa pękała ci z bólu i było ci niedobrze. Zadzwoniłaś do szpitala i spytałaś się jak wygląda sprawa z Zaynem. Chłopak jest nadal w śpiączce ale lada dzień powinien się obudzić. Ubrałaś się i pojechałaś do szpitala. Wypytywałaś wszystkich lekarzy gdzie znajduje się teraz twoja mama. Znowu płakałaś. Napotkałaś po drodze pielęgniarkę i spytałaś się o Zayna. Podobno jest już coraz lepiej i niedługo może się obudzić. Ruszyłaś szybkim krokiem w stronę sali. Potykałaś się wiele razy i wpadałaś na ludzi ale nic sobie z tego nie robiłaś. Weszłaś do pokoju, stanęłaś i zdziwiłaś się. Wokół łóżka Zayna zebrało się mnóstwo lekarzy i pielęgniarek. Przepchnęłaś się przez tłum ludzi by dojść do łóżka. Spojrzałaś na chłopaka i oniemiałaś. Ręka Zayna lekko drgała. Ale nie to zwróciło twoją uwagę. Oczy chłopaka były szeroko otwarte. Spojrzałaś w nie, w te piękne, duże, brązowe oczy. Uśmiechnęłaś się od ucha do ucha i chwyciłaś rękę mulata.
- Nie wierzę… - wyszeptałaś – Boże, Zayn ! Kocham cię ! – wykrzyczałaś i pocałowałaś go lekko w usta. Zauważyłaś że on również płacze. Ale były to łzy szczęścia. Wyciągnął rękę w twoją stronę i pogłaskał cię po policzku.

piątek, 1 marca 2013

Experience is the name that everyone gives to his mistakes. cz. III

O to kolejna część ! Mamy nadzieję, że się podoba...

Liczymy na komentarze, to bardzo nas motywuje ! <3

.......................................................................................................................................

-Co tu się do cholery dzieje ?! – krzyczała kobieta wrogo na nas patrząc. Nie wiedziałaś co powiedzieć, przecież nie zawsze zostajesz przyłapana na seksie w toalecie.
-My..my... – chciałaś coś powiedzieć ale nie wiedziałaś jak masz wytłumaczyć co tutaj się działo. Mina Zayna nie wskazywała na to, że się przejął. Uśmiechał się tylko i zerkał to na Ciebie to na rozzłoszczoną właścicielkę kawiarni.
- Moja dziewczyna chciała powiedzieć, że przepraszamy. Wie pani, jesteśmy młodzi mamy na siebie ochotę zawsze i wszędzie ! – powiedział chłopak i puścił oczko do kobiety. Zachichotałaś bo widok rumieniącej się kobiety i to co powiedział rozśmieszyło Cię. Ale z drugiej strony byłaś przerażona bo chłopak niczego nie ukrywał, mówił wprost.
-Oj już dobrze. Udam, że nic nie widziałam, w końcu też byłam młoda- rzekła patrząc jedynie na Zayna. Wiedziałaś, że to jego urok osobisty tak ją uspokoił. Uśmiechnięta złapałaś swoje rzeczy i udałaś się w stronę wyjścia. Chłopak szedł zaraz za tobą. Nie wiedziałaś czemu się tak uśmiecha ale był tak uroczy gdy to robił, że nie przeszkadzało Ci to.
-Co cię tak kurde bawi? –zapytałaś zmęczona już ciszą która panowała od pewnego czasu.
- No jak to co ?! Ty! Twoje zakłopotanie i to, że nie wiedziałaś co powiedzieć- odrzekł ciągle się śmiejąc.
- Za to ty dobrze wiedziałeś, aż za dobrze- odburknęłaś i przyspieszyłaś kroku.
-A co miałem ukrywać ? Wstydzisz się tego co robisz? Czy może mnie? Nie wiem co Cię tak dziwi. Po prostu ja nie mam nic do ukrycia- powiedział lecz na jego twarzy można było „odczytać” , że jest z siebie dumny .
-Spokojnie. Po prostu ja nie jestem przyzwyczajona do takiej szczerości. Jestem bardzo skromna..- powiedziałaś
-No chyba nie do końca skromna – przerwał Ci unosząc brwi.
-Tak czy inaczej jestem skryta. A możesz mi powiedzieć co miało znaczyć „Ja i moja dziewczyna”? – zapytałaś z szerokim uśmiechem.
Chłopka złapał cię w pasie zbliżył się do Ciebie i namiętnie pocałował. Po czym spojrzał w twoje oczy. Ty  jak zwykle utonęłaś w nich. Dzięki nim miał nad tobą przewagę.
-Czy myślisz, że kocham się ze wszystkimi dziewczynami jakie spotkam? Jeśli tak sądzisz to muszę Cię zdziwić, iż NIE, nie robię tak ! A w tobie zakochałem się. Tak dobrze słyszałaś zakochałem się w Tobie od pierwszego wejrzenia. – mówiąc to chłopak spoważniał i patrzył głęboko w twoje oczy. Zarumieniłaś się a oczy zrobiły się mokre. Wzruszyłaś się, nikt jeszcze nigdy nie wyznał Ci miłości. W ogóle uważałaś, że nikt Cię nie kocha i do końca życie będziesz sama. Wtuliłaś się w chłopaka, szepnęłaś :”Ja też Cię kocham” a on uniósł Cię zakręciliście się w kółko i staliście tak jeszcze przez dłuższy czas. Wiedziałaś, że to ten jedyny. Ten właściwy.
Złapaliście się za ręce. Westchnęłaś głęboko uszczęśliwiona, że nareszcie znalazłaś osobę, która może ci pomóc. Poszliście do parku, a ponieważ zaczęło świecić słońce wasz spacer był bardzo udany.  Analizowałaś w myślach dzisiejszy dzień. Tyle się wydarzyło a ty nadal nie mogłaś uwierzyć, że pomimo tylu nieszczęść wszystko dobrze się potoczyło. Przypomniałaś sobie o dzisiejszej sytuacji w toalecie i zarumieniłaś się. Zauważył to Zayn po czym uśmiech zawitał na jego twarzy.
- Nadal myślisz o tej sytuacji w kawiarni ? – spytał – Och, [T.I], wybacz, ale właśnie tak na mnie działasz. Nie mogłem się powstrzymać ! – odparł chłopak, złapał cię w talii i przytknął usta do twoich. Staliście na środku chodnika całując się namiętnie. Miałaś wrażenie, że serce zaraz wyskoczy ci z piersi. Czułaś się cudownie i nie przeszkadzało ci, że ludzie się na was patrzyli. Oderwaliście się od siebie,  twoje serce zwolniło ale nogi miałaś jak z waty. Upadłabyś, gdyby Zayn cię nie przytrzymał.
- Ty też tak na mnie działasz. Przecież sam widzisz – odparłaś i pocałowałaś go delikatnie w usta.
- [T.I], nawet nie wiesz jak się cieszę, że się poznaliśmy. Jeszcze nigdy nie spotkałem tak hm… ciekawej osoby jak ty. Kocham cię ! Jesteś dla mnie całym światem ! – powiedział chłopak i spojrzał ci głęboko w oczy. Łzy spłynęły ci po policzku. I co ja mam mu odpowiedzieć, pomyślałaś.  Mam mu się rzucić na szyję, krzyknąć, że nie umiem bez niego żyć ? jeśli… a jeśli on tylko udaje ? – zastanowiłaś się i westchnęłaś.
- Zayn, na pewno ? Posłuchaj… chodziłam z paroma chłopakami. Po paru dniach zrywali ze mną. To wszystko przez to, że nie mogli zrozumieć jak ja mogę się ciąć. Nie chcę, żebyś najpierw mówił, że mnie kochasz, a potem mnie zostawisz.  Ja, jaa… ja.. – jąkałaś się – Ja tak nie chcę ! – krzyknęłaś i się rozpłakałaś. Strumienie łez wylewały ci się z oczu.
- Proszę Cię, przestań płakać. Nie kłamię ! Jesteś wspaniałą osobą. Jeśli jednak nie czujesz do mnie tego samego co ja do ciebie to chyba będziesz musiała się gdzieś ukryć, bo ja nie mam zamiaru odpuścić – powiedział uśmiechnięty chłopak i cię przytulił.
Zachichotałaś cicho. Nie chciałaś oszukiwać samej siebie. Zayn dawał ci poczucie bezpieczeństwa po mimo tego,  że na początku waszej znajomości był dla ciebie trochę surowy. Ale prawie nic o sobie nie wiedzieliście. Postanowiłaś lepiej go poznać i spędzić z nim więcej czasu.  W tym czasie usłyszałaś jak dzwoni twój telefon. Odebrałaś go.
- Słucham ?
- Kochanie, zaraz się ściemni. Wracaj do domu – usłyszałaś głos mamy.
- Mamo ! Proszę cię, jeszcze chociaż z godzinkę – błagałaś – Wiem, że zaraz się ściemni ale bez przesady. Nie jestem małym dzieckiem.
- No dobrze… ale za godzinę masz być w domu – odparła mama i się rozłączyła.
- A więc mamy jeszcze godzinę dla siebie – powiedział Zayn, objął cię w talii i ruszyliście na przód.
Spacerowaliście alejką przytuleni do siebie. Rozmawialiście o swoim życiu, o problemach, przyjaciołach, rodzinie. Obydwoje stwierdziliście,​ że jesteście jednak bardzo do siebie podobni. Nie układa wam się w życiu po waszej myśli, czasami macie ochotę się zamknąć w jakimś pomieszczeniu i w ogóle niego nie wychodzić. Godzina minęła.  Zayn zaprowadził cię pod dom. Spojrzałaś mu w oczy.
- Dziękuję ci za dzisiaj. Za wszystko. Nawet za to w kawiarni – zaśmiałaś się.
- Musimy to koniecznie powtórzyć – odparł chłopak i pogłaskał cię po policzku.
- Pomyślimy, pomyślimy – odparłaś – Ech…. Muszę już iść. Może spotkamy się jutro ?
- Z tobą zawsze i wszędzie – powiedział Zayn, przytulił cię i pocałował w usta. Całowaliście się tak przez jakiś czas. W końcu oderwaliście się od siebie uśmiechnięci.
- Proszę cię, zadzwoń jak już będziesz w domu, dobrze ? Jest ciemno, a ja…. Po prostu się o ciebie martwię – westchnęłaś smutno.
- Obiecuję, że zadzwonię. Wiesz, nie chcę nic mówić ale chyba twoja mama nas podgląda – zaśmiał się chłopak.
- No nie ! Ok, chyba masz rację. Powinnam iść – spojrzałaś na chłopaka – Kocham cię Zayn.
- Ja ciebie też [T.I] – odparł Zayn, pocałował cię w usta i poszedł do domu.